Dochodziła godz. 14.30, gdy wolscy kryminalni obserwowali kilku miejscowych dilerów, czekających na spotkanie z dostawcą na parkingu przy Forcie Wola. Gdy w umówionym miejscu pojawiło się żółte cin-quecento z trzema mężczyznami w środku, policjanci postanowili zatrzymać śledzonych handlarzy. Gdy tylko wkroczyli do akcji, przestępcy wyrzucili na parking zawinięty w aluminiową folię towar i zaczęli uciekać.
Dwóch zostało szybko powalonych na ziemię i obezwładnionych. Trzech kolejnych wskoczyło do cinquecento i chciało odjechać. - Kierowca próbował potrącić stojących na drodze samochodu policjantów, jednak funkcjonariusze w ostatniej chwili zdołali odskoczyć na bok - relacjonuje nadkom. Marcin Szyndler (33 l.) ze stołecznej policji.
Policjanci otworzyli ogień do uciekającego samochodu. Mimo to kierowca wcisnął gaz do dechy i taranując znaki drogowe przy wyjeździe z parkingu, ruszył w kierunku Cmentarza Wolskiego. Dwie kule wystrzelone z policyjnych pistoletów trafiły jednak w auto. Jedna z kul utkwiła w tylnej klapie samochodu. Druga wybiła szybę i zraniła siedzącego obok kierowcy mężczyznę. Cinquecento uderzyło w wysoki krawężnik pętli autobusowej i stanęło. Kierowca i jeden z jadących autem mężczyzn wyskoczyli i uciekli w kierunku cmentarza.
Kilka sekund później siedzący w nim ranny mężczyzna leżał już skuty kajdankami na ziemi. Trafił do szpitala przy ul. Wolskiej. Kula trafiła go w plecy, kilka centymetrów od kręgosłupa. Przechwycone przez kryminalnych narkotyki trafiły do laboratorium do analizy.
Policjanci nadal poszukują dwóch uciekinierów. Jak zapewniają, ujęcie narkotykowych dilerów to tylko kwestia czasu.