Przyszli we dwoje i powiedzieli, że wyjeżdżają do Niemiec i nie mogą wziąć ze sobą psa. Poprosili o pomoc, dali nawet datek na schronisko. Podpisali dokumenty i energicznie wyszli. Szybko zorientowaliśmy się dlaczego. Bella wyglądem nie przypominała już owczarka podhalańskiego. Zmaltretowana, brudna, gnijąca, cała w robakach i pchłach. Coś strasznego – mówi Joanna Szymańska ze schroniska dla zwierząt w Szczecinku.
Suczka wymagała wielu zabiegów leczniczych i pielęgnacyjnych. Z wdzięcznością się im poddawała. Prowadzącym schronisko zależało na tym, by Bella znalazła dobry dom, by na starość spotkała ją miłość od nowych opiekunów.
- Byliśmy w szoku, gdy skontaktowało się z nami polskie małżeństwo mieszkające w Norwegii, mówiąc, że mamy ich suczkę. Powiedzieli nam, jak blisko rok temu wyjechali i poprosili znajomych o opiekę nad psem. Potem chcieli Bellę zabrać zagranicę, ale jej nowi opiekunowie mieli mówić, że suczka dobrze się u nich czuje i najlepiej byłoby, gdyby u nich już została. Słysząc taki argument, właściciele odpuścili. Nie mieli pojęcia, że ich Belli dzieje się taka krzywda – dodaje pani Joanna.
Suczkę czekają jeszcze kolejne zabiegi lecznicze. Gdy je przejdzie, właściciele zabiorą ją do Norwegii. Nie wykluczają także złożenia zawiadomienia do prokuratury o znęcaniu się nad ich psem.