Tak piją marszałkowie

2008-07-21 9:09

Ekskluzywny hotel nad brzegiem morza, rejs łodzią straży granicznej, no i oczywiście zakrapiana kolacja. Tak samorządowcy (marszałkowie województw, ich zastępcy oraz inne urzędasy) debatowali nad "turystyką i dziedzictwem kulinarnym poszczególnych regionów". Hulanki i swawole trwały do białego rana, a za kołnierz nikt nie wylewał. Polacy zapłacili za to ok. 50 tys. zł!

Uczestników Konwentu Marszałków zakwaterowano w Hotelu SPA Villa Tarsis, położonym kilka kilometrów od centrum Kołobrzegu, niedaleko od plaży. Na miejscu mieli restaurację i salon odnowy biologicznej. Jedną z atrakcji była kolacja w tawernie, dokąd jaśniepaństwo marszałkowie dotarli luksusowym autokarem. Zamiast na parkingu pojazd zaparkował na nabrzeżu, co oszczędziło gościom trudów kilkudziesięciometrowego marszu. Gdy cześć urzędasów bawiła się przy alkoholu i muzyce, inni wdychali jod z pokładu kutra straży granicznej. Późnym wieczorem w hotelu zorganizowano kolację. Były specjały kuchni regionalnej i śródziemnomorskiej. Do kotleta przygrywał wynajęty zespół, którego solistka oprócz przebojów Maryli Rodowicz zaśpiewała - cóż z tego, że w środku lata... kolędę! Przyjęto ją owacyjnie. A jeszcze Jan Krawczuk (58 l.), wicemarszałek ze Szczecina, odśpiewał razem z ponętną solistką piosenkę "Niech żyje bal!". Część artystyczną zakończyła gromko zaśpiewaną przez całą salę - przyśpiewka rezerwistów "Godzina piąta minut trzydzieści". Z tyłu sali skrzyknęli się wielbiciele wódki, przy scenie - wina, zaś w letnim ogródku królowały piwo i whisky. Przy jednym stoliku i dwóch flaszkach zgodnie biesiadowali PSL-owscy wicemarszałkowie z Łodzi Artur Bagieński (37 l.) i Krawczuk ze Szczecina oraz wiceminister ochrony środowiska Maciej Trzeciak (34 l.). Kolejny konwent odbędzie się już we wrześniu w Mielnie.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki