Pan Marcin porusza się na wózku inwalidzkim, jego żona jest schorowana. Oboje większość życia spędzają w mieszkaniu, a ich główną rozrywką jest oglądanie telewizji. Pechowego wieczora obejrzeli ulubione seriale i położyli się do łóżka. Pan Marcin wtulił się w ramię żony i zasnął pierwszym najgłębszym snem.
Telewizor jakby podstępnie czekał na ten moment.
Jego wybuch wstrząsnął mieszkaniem. Z okien wyleciały szyby, pękła nawet ściana. Pokój wypełnił się żrącym dymem i ogniem. Pani Agnieszka szybko posadziła męża na wózek inwalidzki i wypchnęła z płonącego mieszkania przed dom. - Dobrze, że nie spaliśmy w pokoju, w którym stał telewizor. Inaczej usmażylibyśmy się żywcem - mówi Agnieszka Żebrowska.