Policja nie szukała długo zwyrodnialca, który w Suchowoli bestialsko zgwałcił i zamordował Monikę. W ujęciu sprawcy pomógł zapis wideo z dyskoteki, na której bawiła się dziewczyna. Widać na nim ofiarę, sprawcę i jego samochód. Policjanci szybko wytypowali kilku podejrzanych posiadających podobne auta.
Jako pierwszego do sprawdzenia wybrali Sławomira S. (26 l.). I trafili w dziesiątkę! Gdy policja podjechała pod jego dom w Wyrkach pod Włodawą, w oknach zgasło światło.
Bandyta wiedział, że przyjechali po niego. Drzwi nikt nie otwierał, więc policjanci weszli siłą. W korytarzu już czekał na nich Sławomir S. - doskonale wiedział, dlaczego policjanci przyszli. Chciał się jeszcze bronić, w jednej ręce trzymał nóż, w drugiej kabel elektryczny. Mundurowi jednak szybko obezwładnili zwyrodniałego zabójcę.
Okazało się, że bandyta bawił się z Moniką na dyskotece. Zaprosił do samochodu i zgwałcił lub próbował zgwałcić na parkingu. Dziewczyna rozpaczliwie się broniła. Morderca do tej pory ma na twarzy siniaki i zadrapania, jakie zrobiła mu broniąca się dziewczyna.
Ciało Moniki zabójca wywiózł do lasu nieopodal Suchowoli, a potem jak gdyby nigdy nic wrócił znowu na zabawę. Pokręcił się na dyskotece jeszcze przez chwilę, a potem najzwyczajniej wrócił do swego domu.
Sławomir S. ma żonę i małe, 10-miesięczne dziecko. W sylwestrową noc, kiedy doszło do gwałtu, żona z maluchem byli w szpitalu.
Cała wieś, gdzie mieszka bandyta, jest w szoku, choć mieszkańcy uważają go za wyjątkowego mruka. On sam tłumaczy, że jest niewinny i że nic nie pamięta, bo był tego dnia pijany.