Zabił dziewczynki na pasach i błaga o przebaczenie

2018-07-12 12:59

Wiktoria (13 l.) i Lenka (14 l.) myślały, że na zebrze nic im nie grozi. Weszły na przejście wraz dorosłym mężczyzną. Przechodnie byli już prawie na po drugiej stronie ulicy, gdy wszyscy zostali dosłownie zdmuchnięci z pasów przez audi. Obie dziewczynki zginęły na miejscu. Michał G. przeżył, ale do teraz ma kłopoty z chodzeniem. Za kierownicą audi siedział tyszanin Arkadiusz O. (32 l.). W Mikołowie, gdzie doszło do tragicznego wypadku, właśnie rozpoczął się przeciw niemu proces.

Do tej potwornej tragedii doszło w Mikołowie w listopadzie ub. roku. Arkadiusz O. jechał swoim audi A6 w stronę Tychów drogą krajową nr 44. Było ciemno i bardzo kiepska pogoda, śnieżyło. Arkadiusz O. nie zauważył na oznakowanym i oświetlonym przejściu trójki przechodniów. Nawet nie hamował. Lenka i Wiktoria nie miały żadnych szans na przeżycie zderzenia z półtoratonowym pojazdem.
Arkadiusz O. został oskarżony przez Prokuraturę Rejonową w Mikołowie o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym. W czwartek w tamtejszym sądzie proces ruszył. Najbliżsi Lenki i Wiktorii nie potrafili ukryć łez. Arkadiusz O. pozbawił ich wszystkiego co mieli najcenniejszego na tym świecie.
Arkadiusz O. odpowiada z wolnej stopy. Utrzymuje, że od czasu wypadku nie może się pozbierać. Leczy się psychologicznie. Także on płakał podczas składania zeznań.

- Jechałem na lewym pasie. Nic nie widziałem. Była śnieżyca. Potem był ogromny huk i powybijane szyby. Nie hamowałem, bo nikogo nie widziałem. Córka, która jechała ze mną powiedziała: „tata, piesek”. Zjechałem na pobocze i wyszedłem z samochodu. Poszedłem w dół (w miejscu wypadku droga biegnie pod górę – przyp. red). Nie zauważyłem nic. Dopiero gdy się odwróciłem w kierunku samochodu, to zobaczyłem, że pod nim jest dziewczyna. Krzyknąłem do ludzi, żeby dzwonili po pogotowie, a sam reanimowałem ją. Odwróciłem ją na pozycję boczną. Potem ktoś mi powiedział, ze jest jeszcze jedna dziewczynka – zeznawał Arkadiusz O. płaczącym i łamiącym się głosem.
Kierowca audi takim samym głosem przepraszał rodziców i bliskich zabitych dziewczynek. - Chciałem państwa niesamowicie przeprosić za to co się stało. Nie potrafię sobie wyobrazić, jak państwo się czują. Zrobię wszystko, żeby to naprawić. Chciałem od razu się z państwem skontaktować, ale odradzał mi to poprzedni adwokat. Bardzo państwa przepraszam i proszę o wybaczenie – mówił na sali sądowej Arkadiusz O.

Jednak rodzice nastolatek nie uważają przeprosin i skruchy kierowcy za szczerą. - To był pokaz. Gdyby chciał to mógł się wcześniej z nami skontaktować. Adwokata też zmienił wcześniej. Wtedy, w ciągu pierwszej pół godziny po spowodowaniu wypadku zdążył zadzwonić do mamy, taty, żony i adwokata. Dziewczynki wyciągali spod auta inni ludzie, a jakaś dziewczyna, 17-latka ,powiedziała, że trzeba Lenę i Wiktorie położyć w pozycji bezpiecznej. On tam nic nie pomógł. Te łzy i ta opowieść to tylko linia obrony – powiedzieli nam rodzice Leny po pierwszej rozprawie.
Arkadiuszowi O. grozi za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki