Spis treści
Dramat na Florydzie. Dwuletnia Brittany Nicole zmarła w rozgrzanym samochodzie
Ta tragedia rozegrała się w zeszłą niedzielę w Hallandale Beach. Dwuletnia Brittany Nicole zmarła po tym, jak została pozostawiona bez opieki w rozgrzanym samochodzie. Gdy matka dziewczynki była w pracy, maluchem miała zajmować się opłacana niania. A ta niestety wykazała się skrajną nieodpowiedzialnością. Z relacji lokalnych mediów wynika, że dziecko przebywało w zamkniętym aucie przez niemal 3,5 godziny, w najbardziej słonecznej części dnia. Termometry na zewnątrz wskazywały wtedy około 33 stopni Celsjusza, co oznacza, że w pojeździe temperatura była znacznie wyższa i stanowiła śmiertelne zagrożenie. Chociaż dwulatkę szybko przewieziono do szpitala, lekarze byli bezradni i musieli stwierdzić zgon. Warto pamiętać, że wnętrze zaparkowanego pojazdu nagrzewa się błyskawicznie, co może doprowadzić do tragedii w zaledwie kilka minut.
Matka zmarłej 2-latki zabiera głos. Niania zrzuca winę na chorego ojca
Zrozpaczona Cristina Lopez, matka małej Brittany, podzieliła się swoimi emocjami w rozmowie ze stacją Local 10 News. Kobieta wyznała, że aż do dnia, w którym rozegrała się tragedia, miała pełne zaufanie do opiekunki. Teraz jednak na jaw wychodzą szokujące tłumaczenia niani. Kobieta twierdzi, że powierzyła dziecko swojemu ojcu choremu na demencję. To rzekomo starszy, schorowany mężczyzna miał zapomnieć o dwulatce śpiącej na tylnej kanapie. Cristina Lopez początkowo usłyszała śledczych, że ze względu na brak formalnej umowy z nianią i chorobę mężczyzny, zapewne nikt nie poniesie odpowiedzialności karnej. Matka domaga się jednak rzetelnego wyjaśnienia sprawy i ukarania winnych. Funkcjonariusze z Hallandale Beach zapewniają, że dochodzenie nie zostało zakończone. Akta sprawy trafiły już do prokuratury w hrabstwie Broward. Śledczy oczekują na ostateczne wnioski biegłych, po których zapadnie decyzja o ewentualnych zarzutach. Mała Brittany była jedyną córką Cristiny Lopez i niedawno obchodziła swoje drugie urodziny.