Kto nie zna nowojorskich „wystawek”, na których można znaleźć całkiem niezłe rzeczy - meble i sprzęty gospodarstwa domowego. Nowojorczycy pozbywający się z domu starego sprzętu i mebli wystawiają je na chodnik i kto chce, może w nich przebierać i zabierać sobie to, co może się przydać.
Czyżby? Mało kto zdaje sobie sprawę z ograniczeń na zbieraczy, jakie narzuca nowojorskie prawo. Tak, takie rzeczy można zabierać, ale tylko pod warunkiem, że odejdzie się z nimi pieszo! Można wziąć tyle, ile jest się w stanie unieść. Kto zabiera rzeczy i ładuje je do samochodu popełnia kradzież!
Paul Lawrence zobaczył, że jakaś kobieta dopiero co wystawiła na chodnik klimatyzator.
Kiedy zapytał, czy może go sobie wziąć, powiedziała mu, że oczywiście tak. Lawrence podniósł klimatyzator z chodnika i wsadził go do bagażnika. Miał pecha, bo całą sytuację obserwował złośliwy śmieciarz, który jechał za nim ciężarówką. Śmieciarz zrobił aferę, powiadomił Sanitation Department i Lawrence został ukarany grzywną.
Mało tego! Drugie 2 tys. dol. kary dostała jego 73-letnia ciotka, bo samochód jest zarejestrowany na nią. Jako właścicielka stała się wspólniczką w przestępstwie. Gdyby Lawrence po prostu wziął klimatyzator pod pachę i odszedł z nim, nie naruszyłby żadnego prawa. Ale fakt, że odjechał samochodem zrobił z niego złodzieja.
Jak wyjaśniono w Sanitation Department taki przepis istnieje, by zapobiegać tworzeniu się gangów zbierających z ulic cenny złom i przedmioty nadające się na recycling. –To kosztuje miasto seki tysięcy dolarów rocznie. Recycling jest dochodowy i miasto zarabia na nim – powiedział przedstawiciel wydziału oczyszczania. Program recyclingu wprowadzono w 1986 i miasto regularnie zabiera wystawione na chodnik przedmioty podobnie jak i śmieci. O sprawie Lawrence’a dowiedział się sam burmistrz Michael Bloomberg (68 l.) i skomentował ją w rozmowie dla telewizji WCBS.
– Dwa tysiące za coś takiego wydaje mi się przesadą. Nie wiem nawet jakie prawo zostało naruszone – przyznał burmistrz. Nie obiecał jednak interwncji. Widocznie hołduje zasadzie „twarde prawo, ale prawo”.