Już 68 ofiar dramatu w Hiszpanii
Co najmniej 68 osób zginęło w środę katastrofie kolejowej w Hiszpanii. Doszło do niej w pobliżu miejscowości Urda w środkowej Hiszpanii. Najnowsze dane o ofiarach przekazali w środę po południu premier Pedro Sanchez oraz szef władz wspólnoty autonomicznej Kastylia-La Mancha Emiliano Garcia-Page.
Jak przekazał Garcia-Page, powołując się na służby ratunkowe, wśród ofiar śmiertelnych są 24 osoby podróżujące pociągiem AVE przewoźnika Renfe i 44 pasażerów pociągu przewoźnika Iryo. Do szpitali trafiło 53 rannych, w tym 15 w poważnymi obrażeniami.
Potężna katastrofa kolejowa w Hiszpanii
Do zderzenia pociągów na linii dużych prędkości doszło przed godz. 9 w pobliżu miejscowości Urda. Oba składy kursowały na trasie Madryt-Sewilla. Według wstępnych ustaleń jeden z pociągów zatrzymał się lub znacząco zwolnił na kilka minut przed wypadkiem z powodu problemów z ruchem na linii. W efekcie kolizji dwa wagony spadły ze skarpy. Na miejsce skierowano liczne karetki i helikoptery.
Przyczyna zdarzenia na razie nie jest znana. Przekazując ustalenia dotyczące katastrofy kolejowej, hiszpański minister transportu Oscar Puente powiedział, że doszło do "niewytłumaczalnego" zezwolenia pociągowi Renfe na jazdę po awarii systemu IT, mimo że na torze był inny pociąg.
Podczas wizyty na miejscu katastrofy premier kraju Pedro Sanchez ogłosił trzydniową żałobę narodową w dniach 29-31 października i zapowiedział dokładne wyjaśnienie przyczyn tragedii. Odniósł się do katastrofy kolejowej w Andaluzji ze stycznia tego roku, w której zginęło 46 osób.
- Nie do przyjęcia jest, aby kraj taki jak Hiszpania doświadczył dwóch katastrof kolei dużych prędkości w tym samym roku - powiedział.
Zaznaczył, że „wszystko wskazuje na to, że przyczyny obu wypadków nie mają ze sobą nic wspólnego”.