Koniec akcji ratunkowej w Tajlandii. 4 chłopców trafiło do szpitala

2018-07-08 16:22

Cały świat z zapartym tchem obserwuje brawurową akcję ratunkową w Tajlandii! Z jaskini, która okazała się śmiertelną pułapką dla młodych piłkarzy i ich trenera, wyciągnięto już 4 chłopców. Kolejnych ośmiu chłopców i opiekun wciąż czeka na pomoc. Jak podały służby na konferencji prasowej akcja została zawieszona przez noc. Ratownicy są wyczerpani, wykorzystali też butle z tlenem.

Tak skomplikowanej akcji ratunkowej jeszcze świat nie widział! Wczoraj przez cały dzień profesjonalni nurkowie wyciągali 12 młodych piłkarzy w wieku 11-16 lat, którzy od 16 dni tkwili na skalnej półce w jaskini Tham Luang.

Na początek udało się wydostać dwóch chłopców. Pierwszym, który wyszedł ze śmiertelnej pułapki, był 12-letni Mongkol Boonpiem. Ambulansem przewieziono go na lotnisko obok jaskini, a stamtąd śmigłowiec przetransportował go do szpitala w Chiang Rai. Do szpitala trafiło też 3 jego kolegów, jednak reszta piłkarzy w dalszym ciągu czeka na ratunek.

Akcja dowodzona jest przez tajskiego generała, który zarządził, by dwóch nurków ratowało jednego chłopca. Pierwszy z ratowników trzymał dziecku butlę z tlenem, a drugi ich asekurował. Cała trójka przemieszczała się wzdłuż liny rozciągniętej korytarzami jaskini. W taki sposób ratownicy i dzieci pokonywali aż 4 km. Nie było czasu do stracenia, bo choć wypompowano z zalanej jaskini aż 128 mln litrów wody, znowu doszło do obfitych ulew.

W akcji bierze udział 90 nurków, 50 z nich to międzynarodowa ekipa, 40 pochodzi z Tajlandii. Cała akcja rozplanowana została na 3-4 dni. Wczoraj została przerwana, ratownicy wyruszą do jaskini w poniedziałek ok. godz. 2 czasu polskiego. Jak poinformowano na konferencji prasowej nurkowie są wyczerpani całodniową akcją, która trwała ok. 11 godzin. Do tego wykorzystany cała zapas butli tlenowych.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki