Papież odchodzi z godziny na godzinę

2005-04-01 21:12 Wojciech Kamiński Apacz

Ojciec Święty odchodzi, lecz nie zostawia nas. Udaje się w swoją najdłuższą i najważniejszą pielgrzymkę, by - jak niestrudzenie wierzy - spotkać się twarzą w twarz z Bogiem.

Śladem Jezusa

Człowiek, który chciał być zawsze jak najbliżej cierpiących, sam cierpi i uczy nas wszystkich, jak nieść swój krzyż. Swą drogę krzyżową przemierza, podobnie jak Jezus, w piątek.

Zawsze w piątek, od czasu, gdy tylko przyjął święcenia kapłańskie, odprawiał to nabożeństwo. Również wczoraj rano przeżywał mękę Chrystusa leżąc na łożu boleści. W pełni świadomy - jak podkreślał rzecznik Stolicy Apostolskiej Joaquin Navarro-Valls - poprosił, by mu odczytano kolejne stacje "Drogi krzyżowej". Leżąc w milczeniu, po każdej z nich przeżegnał się.

Łzy rzecznika

Ten pełen wiary, złamany chorobą człowiek, wyciska łzy wzruszenia u swych najbliższych współpracowników. Nawet służący mu od 26 lat, opanowany i wydawać by się mogło niewzruszony Navarro-Valls nie mógł spokojnie opowiadać o cierpieniu Ojca Świętego. Smutek i ból ściskał mu gardło, a do oczu napływały łzy, gdy miał opowiedzieć dziennikarzom o tym, co widział. Wykrztusił jedynie, że jeszcze nie widział Jana Pawła II w takim stanie. - Nigdy jeszcze nie widziałem u papieża tak dużych kłopotów z oddychaniem - powiedział i szybkim krokiem zszedł z mównicy. Odwrócił głowę chcąc ukryć wzruszenie przed kamerami.

Gotowy na spotkanie

A sam Ojciec Święty jest pogodny. - Jest przygotowany do drogi - podkreśla o. Konrad Hejmo, dominikanin opiekujący się polskimi pielgrzymami w Rzymie. Papież czeka na chwilę przejścia na drugą stronę życia. W nocy - być może z rąk swego przyjaciela i osobistego sekretarza Stanisława Dziwisza - przyjął sakrament chorych, a także komunię świętą. Pozostała mu tylko modlitwa i wspólna msza św., którą z łóżka koncelebrował z arcybiskupem Dziwiszem. Gdy na ołtarzu Chrystus pod postacią chleba i wina ofiarował swe życie, papież darował mu swój ból i cierpienie. Potem, wczesnym popołudniem, poprosił, by czytano mu fragmenty Pisma Świętego.

W domu

Ojciec Święty woli odejść z tego świata u siebie - we własnym domu, którym przez 26 lat pontyfikatu był dla niego Pałac Apostolski. Nie chciał przebywać w obcych ścianach kliniki Gemelli. Gdy lekarze zaproponowali mu przewiezienie do szpitala, zdecydowanie zapytał, czy to jest konieczne. Odpowiedź brzmiała "nie". Więc pozostał w Pałacu Apostolskim, w pobliżu bazyliki św. Piotra, grobów pierwszych męczenników, jak on świadków wiary. Tam papież pielgrzym, w swoich prywatnych apartamentach, chce w spokoju, niesionym przez wieki tradycji, udać się w swą ostatnią drogę. "Bądźcie ze mną" - powiedział do Polaków, gdy wybrano go papieżem. Bądźmy z nim, bo tak bardzo teraz tego potrzebuje.

Droga przez mękę

Środa, 30 marca - ostatnia audiencja

Jan Paweł II pojawia się w swoim oknie i pozdrawia ręką oraz błogosławi wiernych zgromadzonych na placu św. Piotra. Papież próbuje coś powiedzieć, ale niestety nie udaje mu się to. Jest to najkrótsza audiencja w historii jego pontyfikatu. Trwa 5 minut. Wtedy papież po raz ostatni pokazuje się publicznie. Żegna się z wiernymi.

Rzecznik Watykanu Joaquin Navarro-Valls przekazuje wiadomość, że cierpiący na anemię papież odżywiany jest dzięki sondzie nosowo-żołądkowej. Miała ona być etapem przejściowym przed zabiegiem wprowadzenia sondy bezpośrednio do żołądka przez nacięcie na brzuchu.

Czwartek, 31 marca

- namaszczenie chorych

18.30 - zaczynają pojawiać się pierwsze nieoficjalne informacje o pogarszającym się stanie zdrowia papieża. Po południu, na tle silnego zakażenia dróg moczowych, następuje stan zapalny całego organizmu. Papież przechodzi też zawał serca. Natychmiast zostaje zastosowane wspomaganie pracy serca i płuc. Ojciec Święty postanawia pozostać w swoich apartamentach, gdzie ma zapewnioną pełną opiekę lekarską. Odmawia przewiezienia go do szpitala.

19.17 - papież przyjmuje sakrament chorych i wiatyk - komunię świętą udzielaną w niebezpieczeństwie. Późnym popołudniem następuje stabilizacja stanu zdrowia. W nocy jednak znów ulega pogorszeniu. Papież jest przytomny i świadomy.

22.55 - papież Jan Paweł II ma wysoką gorączkę spowodowaną przez infekcję dróg moczowych

23.30 - w papieskich apartamentach gaśnie światło

23.49 - z papieżem jest źle, bardzo źle - donoszą rzymskie anonimowe "źródła medyczne".

Piątek, 1 kwietnia

- ostatnia komunia

0.37 - papież otrzymuje antybiotyki i jest pod opieką watykańskiej ekipy medycznej - osobistego lekarza Renato Buzzonettiego, dwóch specjalistów od reanimacji i dwóch pielęgniarzy

2.49 - stan papieża stabilizuje się

6.00 - papież koncelebruje mszę świętą

7.15 - papież przypomina sobie, że jest piątek, czyli dzień, w którym od początku jak jest kapłanem odbywa drogę krzyżową. Prosi o odczytanie mu stacji Drogi Krzyżowej. Słucha jej uważnie i po każdej stacji żegna się. Chwilę później odbywa liturgię godzin.

9.29 - do Watykanu przybywa kardynał Camillo Ruini. Zgodnie z prawem kanonicznym, do niego należy obowiązek ogłoszenia śmierci papieża

9.30 - Jan Paweł II gaśnie pogodnie - mówi kardynał Andrzej Maria Deskur, przyjaciel papieża

10.17 - papież jest w śpiączce - twierdzi włoska agencja Apcom i informatorzy związani z medykami Ojca Świętego, Watykan oficjalnie to dementuje

10.37 - stan zdrowia Jana Pawła II się pogarsza. Mimo to Jan Paweł II w sypialni, w której przebywa, przyjmuje swoich współpracowników: sekretarza stanu kardynała Angelo Sodano, substytuta sekretariatu stanu arcybiskupa Leonardo Sandriego, kardynała Camillo Ruiniego, kardynała Edmunda Szoka, dziekana Kolegium Kardynalskiego kardynała Josepha Ratzingera i jego ekscelencję Giovanniego Lajolo. Przychodzą oni kolejno.

12.40 - ciśnienie krwi Ojca Świętego jest niestabilne. Papież jest w pełni świadomy i pogodny. Prosi o przeczytanie kilku fragmentów Pisma Świętego i uważnie słucha.

13.20 - Ojciec Święty przez kilka godzin modli się, słucha lektury Pisma Świętego

16.40 - Watykan ogłasza podpisaną przez Jana Pawła II listę nominacji 18 nowych biskupów i nuncjuszy. Na liście jest jedno polskie nazwisko - ksiądz Jerzy Maculewicz. Stanie on na czele nowo utworzonej administracji apostolskiej w Uzbekistanie.

Z papieżem jest bardzo źle

- Ojciec Święty na skutek ciężkiego zakażenia dróg moczowych zachorował na wstrząs septyczny - mówi prof. Andrzej Kuebler (59 l.), przewodniczący Polskiej Grupy ds. Sepsy.

- Jest to niezwykle poważny stan zapalny całego organizmu, atakujący wszystkie najważniejsze organy - mówi profesor Kuebler. Stopniowo doprowadza do niewydolności płuc i nerek, nie można utrzymać ciśnienia krwi w normie bez odpowiednich leków. Pacjent leczony jest w warunkach intensywnej terapii, jakie z pewnością stworzono w apartamentach papieskich. Choremu podaje się płyny, żeby wypełnić naczynia krwionośne (żeby się poszerzyły) i antybiotyki. Bardzo niebezpieczne są zaburzenia krzepnięcia krwi, powodujące zatory żylne. Powstaje kwasica tkankowa, która upośledza przemianę materii. W ciężkim stadium choroby podstawowe funkcje życiowe podtrzymywane są przez np. respirator czy sztuczną nerkę. Dodatkowo zbyt niskie ciśnienie krwi spowodowało jej słaby przepływ przez naczynia i doprowadziło do zawału serca. To wszystko nakłada się na ogromną złożoność leczenia.

Podziel się opinią
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE
Najnowsze