Nowe doniesienia o hantawirusie. Zakażenie od pasażerki także poza statkiem w Holandii, Polak kapitanem MV Hondius
Doniesienia o statku wycieczkowym, na którym wybuchła epidemia, pojawiły się parę dni temu. Holenderski wycieczkowiec znajduje się teraz na Atlantyku w rejonie Wysp Zielonego Przylądka. Statek ze 150 turystami na pokładzie utknął tam po tym, jak nie dostał zgody na wejście do portu. Powód to epidemia hantawirusa na pokładzie. Trzy osoby zmarły – to starsze małżeństwo z Holandii i Niemiec. Są też osoby chore. Na statku są Polacy - potwierdzało we wtorek nasze MSZ, dodając, że nasi rodacy czują się dobrze. Dziś RMF FM ujawnił, że kapitan statku MV Hondius to także Polak.
Kim jest Jan Dobrogowski?
Jan Dobrogowski to polski kapitan statków ekspedycyjnych i doświadczony marynarz. Dowodzi statkiem MV Hondius należącym do firmy Oceanwide Expeditions. Ma wieloletnie doświadczenie w żegludze w trudnych warunkach. Jest specjalistą od prowadzenia statków w rejonach Arktyki i Antarktydy. Ukończył Akademię Morską w Gdyni, dwukrotnie opłynął Ptzylądek Horn.
Rejs został przerwany, pasażerowie pozostają odizolowani w swoich kajutach. Jednak jak się dziś okazało, jedna z chorych pasażerek zeszła na ląd, zanim ogłoszono alarm, jeszcze na Wyspie Świętej Heleny. Wcześniej na statku zmarł jej mąż. Kobieta dostała się samolotem z RPA do Amsterdamu. Po drodze najprawdopodobniej zaraziła stewardesę. Kobieta zgłosiła się do szpitala w Holandii, ma łagodne objawy, z kolei chora pasażerka statku zmarła. Sytuacja ta pokazuje, że hantawirus z wycieczkowca może przenosić się z człowieka na człowieka, choć generalnie do zakażenia dochodzi poprzez kontakt z odchodami chorych gryzoni, m.in. przez wdychanie kurzu zawierającego cząsteczki tych odchodów.
Czym jest hantawirus?
To rzadki patogen przenoszony głównie przez gryzonie. Do zakażenia dochodzi przez kontakt z ich odchodami, np. przez wdychanie skażonego kurzu. Objawy to gorączka, bóle głowy i mięśni, ból brzucha, biegunka, a w ciężkich przypadkach problemy z oddychaniem. Czy przeniesienie wirusa na teren Europy oznacza, że mamy się czego bać, czy to tylko niepotrzebne sianie paniki? "Zgodnie z danymi, którymi dysponujemy w tej chwili, ryzyko dla Europejczyków, jest niskie. Na razie nie ma powodów do niepokoju, ale monitorujemy sytuację i nie bagatelizujemy zagrożenia" - oświadczyła dziś, 7 maja rzeczniczka Komisji Europejskiej Eva Hrnczirzova.Niepokój może budzić fakt, że wycieczkowiec płynął z Argentyny, a to właśnie z Ameryki Południowej pochodzi ta bardziej groźba odmiana hantawirusa. W przypadku ciężkich odmian umiera niemal połowa pacjentów. Kilka lat temu odmianę tę przywleczono do Szwajcarii, ale obyło się na dwóch zachorowaniach. Jak będzie teraz? Tego jeszcze nie wiadomo.