Dwie osoby zmarły po rejsie wycieczkowcem. Podejrzenie hantawirusa w Amsterdamie

2026-05-07 12:57

Holenderskie służby medyczne postawiono w stan najwyższej gotowości. Do szpitala w Amsterdamie przyjęto pacjentkę z podejrzeniem zakażenia niebezpiecznym hantawirusem, z którym mogła zetknąć się za sprawą podróżnej z wycieczkowca. W tle sprawy pojawiają się dwa tajemnicze zgony, kwarantanna setek pasażerów luksusowego statku oraz rosnący niepokój epidemiologów z powodu patogenu wywołującego ostrą niewydolność nerek i układu oddechowego.

Hantawirus na statku wycieczkowym MV Hondius

i

Autor: AP Photo (2), Shutterstock/ Associated Press Hantawirus na statku wycieczkowym MV Hondius

Z Holandii docierają alarmujące doniesienia o możliwym zagrożeniu sanitarnym. W jednym z amsterdamskich szpitali pojawiła się pacjentka wykazująca symptomy zakażenia hantawirusem, czyli niebezpiecznym drobnoustrojem zdolnym wywołać poważne problemy z oddychaniem oraz uszkodzenia kluczowych organów.

Kobieta ta wcześniej zetknęła się z podróżującą statkiem wycieczkowym MV Hondius, który w ostatnich dniach stał się centrum rosnącego kryzysu epidemiologicznego.

Miejscowe środki masowego przekazu donoszą, że pacjentką jest pracownica personelu pokładowego linii lotniczych KLM, u której wystąpiły podejrzane dolegliwości. Obecnie stewardesa została odizolowana w specjalnej sali na terenie kliniki Uniwersytetu Medycznego w Amsterdamie, gdzie poddawana jest wnikliwej diagnostyce.

Ministerstwo zdrowia oficjalnie przyznało, że zaistniała sytuacja znajduje się pod ścisłą lupą państwowych służb odpowiedzialnych za zwalczanie epidemii.

Tajemnicza śmierć pasażerki MV Hondius i odwołany lot z Johannesburga

Początek tego niepokojącego łańcucha zdarzeń sięga końcówki kwietnia. Wtedy to 69-letnia Holenderka, mająca za sobą podróż luksusowym statkiem MV Hondius, próbowała wejść na pokład samolotu relacji Johannesburg – Amsterdam. Jej kondycja zdrowotna była jednak na tyle alarmująca, że personel przewoźnika stanowczo odmówił jej prawa do przelotu. Zaledwie dwadzieścia cztery godziny po tym incydencie turystka już nie żyła.

Jeszcze przed próbą wejścia do samolotu, ze względu na pogarszające się samopoczucie, turystka zdecydowała się opuścić wycieczkowiec na wyspie Świętej Heleny. Jej życiowy partner stracił życie nieco wcześniej, 11 kwietnia, będąc jeszcze w trakcie trwania morskiej podróży. Bezpośrednią przyczyną jego zgonu były niezwykle ostre trudności z zaczerpnięciem powietrza.

Kryzys na samym statku gwałtownie przybrał na sile. Na przestrzeni środy i czwartku zorganizowano transport medyczny do Holandii dla trzech innych urlopowiczów z potwierdzoną obecnością hantawirusa w organizmie. Na pokładzie wciąż znajduje się blisko 150 podróżnych. Zarządzono bezwzględną kwarantannę, zmuszając wszystkich do pozostania w zamkniętych kajutach. Wycieczkowiec zmierza w tej chwili w stronę archipelagu Wysp Kanaryjskich, gdzie zaplanowano przeprowadzenie pełnej akcji ewakuacyjnej.

Czy wiesz, co zwiększa ryzyko zakażenia koronawirusem?
Pytanie 1 z 10
Czy paląc papierosy jesteśmy bardziej podatni na zakażenie COVID-19?

Czym grozi zakażenie hantawirusem i jak przenosi się patogen?

Patogen należy do rodziny wirusów rozsiewanych w głównej mierze przez dzikie gryzonie, ze szczególnym uwzględnieniem szczurów oraz myszy. Ludzie ulegają zakażeniu najczęściej w wyniku bezpośredniej styczności ze zwierzęcymi odchodami, moczem czy śliną, ale również poprzez wdychanie zainfekowanych cząsteczek unoszących się w powietrzu.

Pierwsze symptomy do złudzenia przypominają klasyczną infekcję grypową, obejmując podwyższoną temperaturę, ogólne rozbicie, duszności oraz bóle mięśniowe. Niestety w ostrym przebiegu choroba prowadzi do destrukcji nerek i całkowitej niewydolności układu oddechowego.

Specjaliści z zakresu medycyny uspokajają wprawdzie, że ten konkretny drobnoustrój nie przenosi się z człowieka na człowieka tak błyskawicznie jak miało to miejsce w przypadku koronawirusa, choć medycyna zna już rzadkie incydenty takiej właśnie transmisji. Światowa Organizacja Zdrowia przekazała oficjalny komunikat, w którym informuje o ośmiu zidentyfikowanych chorych powiązanych z tym konkretnym źródłem. Pięć z tych zgłoszeń uzyskało już bezsporne potwierdzenie w wynikach specjalistycznych badań laboratoryjnych.

Przedstawiciele holenderskich instytucji sanitarnych zwracają uwagę na niezwykle zdradliwy, przeciągnięty w czasie etap wylęgania się tej choroby w ludzkim organizmie. Od momentu wniknięcia wirusa do wystąpienia pierwszych zauważalnych dolegliwości może upłynąć zaledwie parę dób, ale w skrajnych przypadkach ten czas wydłuża się aż do pełnych dwóch miesięcy. Najwięcej udokumentowanych zakażeń daje o sobie znać w przedziale od dwóch do czterech tygodni po feralnym kontakcie.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki