Spis treści
Zatrzymanie w Czechach i szybka ekstradycja
Do zatrzymania Pawła K. i jego 33‑letniego kolegi Krzysztofa L. doszło w sierpniu 2025 roku - informuje portal tag24.de. Obaj wpadli w ręce czeskiej policji, gdy siedzieli w tzw. samochodzie „towarzyszącym” – pojazdu używanego przez grupy złodziei do zabezpieczania transportu skradzionych aut. W tym czasie trzeci członek ekipy przewoził świeżo ukradzionego w Dreźnie renaulta.
Cała trójka trafiła do aresztu, a następnie została przekazana stronie niemieckiej. Sprawą zajęła się specjalna grupa Soko Kfz z landowego wydziału kryminalnego.
Polaka poniosła fantazja. „Jestem wielkim złodziejem aut”
Podczas przesłuchań Paweł K. zaczął snuć opowieści o kolejnych kradzieżach samochodów w Dreźnie i okolicach. Twierdził, że w ciągu kilku tygodni jego grupa ukradła transportery i kampera warte łącznie 230 tys. euro. Miał działać na zlecenie Ukraińca, a na miejsce przestępstw woził go kierowca.
Wszystko brzmiało jak gotowy scenariusz kryminalny. Jednak w sądzie szybko wyszło na jaw, że Paweł potrafił podać szczegóły tylko jednej kradzieży – renaulta, przy której faktycznie go zatrzymano. Analiza jego telefonu nie wykazała żadnych powiązań z innymi kradzieżami. Nie było też żadnych dowodów, które potwierdzałyby jego „wyznania”.
Co więcej, towarzyszący mu Krzysztof L. został obciążony przez… zdjęcia z fotoradarów, na których był widoczny za kierownicą kilku skradzionych pojazdów.
Wyrok: jeden złodziej fantazjuje, drugi idzie siedzieć
Sąd w Dreźnie nie miał wątpliwości: Paweł K. kłamał, próbując zrobić wrażenie na śledczych lub zyskać jakąś korzyść procesową. Ostatecznie skazano go za jedną udowodnioną kradzież na 18 miesięcy więzienia w zawieszeniu.
Znacznie gorzej skończył jego starszy kolega. Krzysztof L., któremu udowodniono pięć kradzieży samochodów, trafi za kratki na 3 lata i 9 miesięcy.
Dlaczego Paweł wymyślił całą historię o „ukraińskim bossie” i serii kradzieży? Tego nie wyjaśnił. Sąd podsumował to krótko: jego motywacje pozostają tajemnicą.
