Spis treści
„To z Polski! Ponad 50 procent!” – niemieckie media biją na alarm
W ostatnich dniach niemiecki Bild opublikował dramatyczne dane dotyczące jakości powietrza. Według cytowanych przez gazetę analiz systemu Copernicus, w Berlinie nawet 50–56 proc. pyłu PM2,5 ma pochodzić z Polski.
„Ponad połowa pyłu w powietrzu pochodzi z Polski. Niczym czerwona wstęga brudne powietrze zalega nad Niemcami”
– pisze Bild, ilustrując artykuł mapami zanieczyszczeń.
W niektórych momentach stężenie PM2,5 w stolicy Niemiec miało sięgać 102 µg/m³, czyli wielokrotnie powyżej norm WHO.
Eksperci UBA: „Smog płynie z Polski jak rzeka”
Federalna Agencja Środowiska (UBA) potwierdza, że w okresach bezwietrznej pogody zanieczyszczenia mogą napływać z Polski w dużych ilościach.
Ekspertka UBA, Ute Dauert, cytowana przez niemieckie media, mówi wprost:
„Około 50 procent pyłu zawieszonego w Berlinie pochodzi obecnie z Polski, a 12 procent z Niemiec.”
Według analiz:
- Hamburg – ok. 35% smogu z Polski,
- Hanower i Drezno – ok. 25%,
- Berlin – ponad 50%.
Niemieckie portale określają to jako „smogową falę z Polski”.
Winne polskie elektrownie i piece? Niemcy wskazują palcem
W relacjach Bild pojawia się lista „winowajców”:
- 14 polskich elektrowni węglowych,
- setki tysięcy domowych pieców,
- transport i niska emisja.
„To nie żart. Polska odpowiada za większość brudnego powietrza nad Niemcami”
– pisze tabloid, podkreślając, że smog znad Polski ma docierać aż do Hamburga.
Polska odpowiada: smog nie zna granic
Polscy eksperci, cytowani przez nasze media, studzą emocje.
„Zanieczyszczenia powietrza są transgraniczne. Tak jak my wpływamy na kraje sąsiednie, tak one wpływają na nas”
– tłumaczą specjaliści od jakości powietrza.
Podkreślają, że w okresach inwersji i bezwietrznej pogody zanieczyszczenia mogą przemieszczać się w obu kierunkach, a wskazywanie jednego winnego jest uproszczeniem.
Czy wybuchnie polsko‑niemiecki konflikt o smog?
Choć niemieckie media ostro wskazują na Polskę, część komentatorów zauważa, że niemieckie piece, kominki i transport również generują ogromne ilości pyłu, który przy bezwietrznej pogodzie nie ma gdzie uciec.
Coraz częściej pojawia się pytanie: czy to początek nowego sporu między Warszawą a Berlinem – tym razem o powietrze?
