Samolot Cessna 402C linii Flamingo Air wystartował z lotniska w Nassau i leciał na wyspę San Andros. Według wstępnych ustaleń Bahamskiego Urzędu Badania Wypadków Lotniczych (AAIA), maszyna napotkała problemy w trakcie lotu i rozbiła się na zalesionym terenie na wyspie North Andros.
Początkowo informowano o jednym ocalałym, jednak – jak przekazała komisarz policji Shanta Knowles – osoba ta zmarła później z powodu odniesionych obrażeń. Ostatecznie katastrofa pochłonęła 10 ofiar.
Czytaj też: Pękła szyba w Boeingu, pasażer wyssany poza maszynę! Wstrząsające wideo
Jak informuje „New York Post”, jeszcze tego samego dnia inny samolot Flamingo Air musiał awaryjnie wrócić do Nassau. Po lądowaniu maszyna stanęła w płomieniach, ale wszyscy pasażerowie zdążyli się ewakuować. Po obu incydentach władze Bahamów tymczasowo uziemiły wszystkie samoloty przewoźnika. Przyczyny katastrofy są wyjaśniane.