Mark Rutte powiedział, że Europa na pewno nie dałaby rady obronić się sama bez Stanów Zjednoczonych
Obawy przed oddaleniem się Ameryki od NATO, a nawet zerwaniem sojuszu Europy ze Stanami Zjednoczonymi pojawiały się jeszcze za pierwszej kadencji Donalda Trumpa w Białym Domu, a za czasów drugiej takie opinie wręcz się mnożą. Podsycał to sam Trump, wołając, że jeśli niektóre kraje NATO nie będą dokładać więcej pieniędzy do wspólnej kasy, to "zachęcałby Rosję, by robiła z nimi, co chce". Według "Politico" Donald Trump powiedział szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen w 2020 roku, że nigdy nie przyjdzie z pomocą Europie w razie ataku. Miał to jednak mówić w kontekście naciskania na europejskich partnerów z NATO w sprawie wydatków na obronność. Jak sytuacja wygląda dziś? „Donald Trump jest bardzo ważny dla NATO i bardzo zaangażowany w NATO” - mówił wczoraj Mark Rutte europarlamentarzystom z Komisji Obrony i Spraw Zagranicznych Parlamentu Europejskiego. Nie owijał w bawełnę, mówiąc o faktycznej niesamodzielności naszego regionu.
Rutte przeciwko europejskiej armii. Mówił o "dublowaniu się"
"Jeśli ktokolwiek tutaj myśli (...), że Unia Europejska lub Europa jako całość może się obronić bez USA, niech marzy dalej. Nie da się" - mówił szef NATO. "Europejski filar (NATO) to trochę puste słowo" – stwierdził Rutte, cytowany przez Politico. O dziwo, wydawał się też sprzeciwiać idei wspólnej europejskiej armii. „Myślę, że będzie dużo dublowania się i życzę wam powodzenia, jeśli chcecie to zrobić, bo musicie znaleźć mężczyzn i kobiety w mundurach, oni już będą sobie z tym radzić. To skomplikuje sprawę. Myślę, że Putinowi się to spodoba. Więc zastanówcie się jeszcze raz”. Rutte nie mógł się też nachwalić Trumpa za doprowadzenie do tego, iż wszystkie państwa NATO zwiększyły wydatki na obronę do co najmniej 2 proc. PKB. "Czy naprawdę myślicie, że Hiszpania, Włochy, Belgia i Kanada zdecydowałyby się na przejście z 1,5 do 2 proc. bez Trumpa? Nie ma mowy" – powiedział Rutte. Aktualny szef NATO jest znany z tego, że wie, jak rozmawiać z Trumpem, by go zadowolić. Według nieoficjalnych doniesień to rozmowa z nim odwiodła prezydenta USA od dalszego grożenia siłowym zajęciem Grenlandii.
Mark Rutte o Trumpie: " "Tatuś musi czasem użyć mocnego języka, by to zakończyć"
Słynna stała się też wypowiedź Marka Rutte z czerwca zeszłego roku. Donald Trump i Rutte podczas spotkania z dziennikarzami na szczycie NATO w Hadze omawiali sprawę wojny na Bliskim Wschodzie. Zwłaszcza sytuację, która bardzo zdenerwowała Trumpa - prezydent Stanów Zjednoczonych wzniośle ogłosił zawieszenie broni między Iranem a Izraelem, a potem rakiety nadal latały. To doprowadziło go do wściekłości. „Mamy dwa kraje, które walczą tak długo i zaciekle, że nie wiedzą, co, k..., robią” – powiedział Donald Trump, rozmawiając z dziennikarzami przed wejściem na pokład śmigłowca i nie szczędząc słów na "f", które prezydenci wypowiadają publicznie bardzo rzadko. W Hadze amerykański przywódca nawiązał do tych chwil. "Strasznie się bili , jak dwójka dzieci na szkolnym podwórku. Wiecie, walczą jak diabli, nie da się ich powstrzymać. Pozwólcie im walczyć przez 2-3 minuty, a potem łatwo ich powstrzymać” — powiedział Trump. Wtedy Rutte zaśmiał się i powiedział: "A potem tatuś musi czasami użyć mocnego języka, żeby to zatrzymać".
