Spis treści
Matka i jej partner oskarżeni o zabójstwo 2-letniej Isabelle. Dziecko miało 21 złamanych kości
Przed brytyjskim sądem w Teesside ruszył szokujący proces w sprawie tragicznej śmierci 2-letniej Isabelle Rose Welsh. Głównymi oskarżonymi w sprawie są 25-letnia Alexandra Walker, matka dziecka i jej 21-letni partner Harrison Simpson. Oboje odpowiadają przed wymiarem sprawiedliwości za morderstwo, dręczenie i napaść na tle seksualnym. Dramat rozegrał się we wrześniu 2025 roku w miejscowości Thornaby. Z ustaleń sądu wynika, że służby ratunkowe zawiadomiono dopiero po tym, jak interweniował ojczym oskarżonej. Ratownicy pojawili się na miejscu błyskawicznie, zaledwie w minutę. Mała Isabelle leżała na dole schodów, na jej ciele widniały liczne siniaki, a tętno było niewyczuwalne.
"To nie był wypadek. To było celowe zadanie obrażeń" - przekonuje prokurator w Teesside
Przedstawiciel prokuratury Richard Wright KC jednoznacznie odrzucił wersję o nieszczęśliwym wypadku czy nagłej chorobie dziewczynki. Zebrane dowody wskazują jednoznacznie na to, że 2-latka poniosła śmierć w wyniku bardzo poważnego urazu głowy. Obrażenia obejmowały pęknięcie czaszki i uszkodzenie tkanki mózgowej, co bezpośrednio doprowadziło do zatrzymania akcji serca. Według śledczych sprawcy brutalnie potrząsali dzieckiem, po czym uderzyli jego głową w coś bardzo twardego, najprawdopodobniej w ścianę lub podłogę. W trakcie rozprawy prokurator podkreślił, że nie było mowy o przypadku, nazywając to działanie morderstwem i celowym skrzywdzeniem bezbronnego dziecka.
Dramatyczne obrażenia małej Izy. Ustalenia lekarzy porażają
Na łamach "Daily Mail" opublikowano wstrząsające szczegóły z rozprawy, z których wynika, że na niecałe dwa tygodnie przed śmiercią dziewczynki matka zjawiła się z nią w przychodni. Isabelle skarżyła się na ból nóżki, a wykonane badania potwierdziły złamanie. Prokuratura zarzuca jednak Walker, że zwlekała z wizytą u lekarza przez kilkanaście dni, zanim poprosiła o pomoc. 2-latka nie została wtedy odizolowana od matki, ponieważ uwierzono w historię o nieszczęśliwym wypadku.
Prawdziwa skala przemocy wyszła na jaw dopiero w trakcie sekcji zwłok. Medycy odkryli u Isabelle aż 21 złamań, które dotyczyły kręgosłupa, rąk i nóg. Ujawniono także mnóstwo zasinień i specyficznych obrażeń mogących świadczyć o wykorzystywaniu seksualnym. Oskarżyciel udowadniał przed sądem, że dziewczynka była maltretowana systematycznie od wielu tygodni. Zdaniem śledczych, z racji wspólnego zamieszkiwania w niewielkim domu, para musiała doskonale zdawać sobie sprawę z horroru, jaki przechodzi dziecko. Kluczowym materiałem dowodowym są również zapisy z domowego monitoringu i korespondencja między oskarżoną a jej matką. Zarówno 25-latka, jak i 21-latek nie przyznają się do zarzucanych im czynów. Proces trwa.