Szwedzka policja: Napis z Auschwitz jak znak ostrzegający o łosiach

2010-02-11 18:41

Gdy skradziono tablicę z muzeum Auschwitz, zapanowało powszechne wzburzenie. Ale nie w Szwecji, skąd wyszło zlecenie kradzieży. Zdaniem tamtejszej policji, kradzież symbolicznego napisu "Arbeit macht frei" to jak "kradzież znaku drogowego ostrzegającego przed łosiami".

Szwedzka policja w oparciu o Europejski Nakaz Aresztowania zatrzymała w czwartek Andersa Hoegstroema, który jest podejrzany o zlecenie kradzieży tablicy pięciu Polakom. Teraz 34-letni Szwed otrzyma obrońcę i zostanie przesłuchany przez śledczych. Dopiero potem sąd podejmie decyzję o jego ekstradycji do Polski.

Wydaje się jednak, że Hoegstroem może liczyć na przychylność rodzimych stróżów prawa. Jak podaje szwedzka gazeta "Blekinge Laens Tidning", Bertil Olofsson, szef sekcji ds. zwalczania przestępczości międzynarodowej szwedzkiej policji stwierdził, że "kradzież napisu z Auschwitz będzie w Szwecji traktowana jak drobne przewinienie".

Patrz też: Ukradli bramę za 100 000

- Postępujemy zgodnie ze szwedzkim prawem i podejmujemy środki proporcjonalne do skali przestępstwa - oświadczył Olofsson.

A skala ta - w jego mniemaniu - jest niewielka. Jak stwierdził Olofsson, w Szwecji przestępstwo takie kradzież symbolicznego napisu "Arbeit macht frei" jest traktowane mniej więcej jak "kradzież przez zagranicznego turystę znaku drogowego ostrzegającego przed łosiami".


Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE