Narciarka zrobiła selfie z panterą śnieżną, zamiast uciekać. Została zaatakowana i ledwo uszła z życiem
Zaryzykowała dla selfie i gorzko tego pożałowała! W północnych Chinach turystka na nartach została poważnie ranna po ataku śnieżnej pantery. Wydarzyło się to 27 stycznia w rejonie wsi Talat, na terenie Geoparku Globalnego UNESCO Keketuohai w powiecie Fuyun. Jak pisze Daily Mail, cytując lokalne media, narciarka wracała już do hotelu, gdy zauważyła rzadkiego drapieżnika w śniegu. Zamiast się wycofać, podeszła do niego na odległość około trzech metrów, próbując zrobić zdjęcie. Fotografia, która obiegła media społecznościowe, pokazuje uśmiechniętą kobietę pozującą do selfie, podczas gdy irbis, czyli pantera śnieżna, czai się tuż za jej plecami, wyraźnie gotowy do ataku. Chwilę po zrobieniu zdjęcia zwierzę rzuciło się na turystkę.
Dopiero interwencja instruktora narciarskiego, który odpędził zwierzę, wymachując kijkami, uratowała jej życie
Nagrania wideo wykonane bezpośrednio po zdarzeniu pokazują kobietę przygniecioną przez lamparta w głębokim śniegu, krzyczącą i trzymającą się za zakrwawioną twarz. Dopiero interwencja instruktora narciarskiego, który odpędził zwierzę, wymachując kijkami, uratowała Chince życie. Przyczynił się do tego też fakt, iż turystka miała na głowie narciarski kask. Dzień wcześniej lokalne władze wydały oficjalne ostrzeżenia, informując o wielokrotnych obserwacjach śnieżnych lampartów na terenie geoparku. Apelowano, by nie zbliżać się do zwierząt i nie próbować robić zdjęć, ale chęć zrobienia ekstremalnego selfie niestety w tym wypadku zwyciężyła zdrowy rozsądek. Kobieta doznała poważnych obrażeń twarzy, le jej stan jest stabilny. Chiny są krajem, w którym żyje około 60 proc. światowej populacji śnieżnych lampartów. Ataki irbisów na ludzi należą do skrajnej rzadkości.