13 stycznia szpitale staną

2007-11-15 22:17

Alarm w szpitalach! Przez nowe unijne prawo w styczniu w miejskich szpitalach zabraknie 300 lekarzy do pracy. Oddziały będą puste.

Od nowego roku wchodzą w życie nowe dyrektywy Unii Europejskiej, wprowadzające 48-godzinny tydzień pracy dla lekarzy. Do tej pory pracowali codziennie 8 godzin na oddziałach, a dwa razy w tygodniu brali nocny dyżur. Od nowego roku będą mogli brać dwa dyżury, ale w miesiącu. W ten sposób po prostu nie będzie komu dyżurować, bo specjalistów jest zbyt mało!

Na oddziale chirurgii w Szpitalu Grochowskim przy ul. Grenadierów obecnie pracuje 6 specjalistów. Powstał tu już styczniowy grafik dyżurów.

Pacjenci bez opieki

Od 13 stycznia są w nim tylko puste kratki, bo do tego czasu wszyscy zatrudnieni tu lekarze przekroczą już swój dozwolony czas pracy! Pacjenci zostaną bez opieki. Chorzy są przerażeni.

- Unia wprowadziła dyrektywy, nikt jednak nie przewidział, że u nas jej skutki będą tragiczne - denerwuje się Jan Dułowicz (75 l.), który czeka na operację pęcherzyka żółciowego.

Dyrekcja szpitala biedzi się, jak zaradzić tej sytuacji. Żadne z wyjść nie jest dobre. Jedna z propozycji to system zmianowy - lekarz prowadzący nie będzie na oddziale codziennie przy pacjencie. Raz będzie pracował w dzień, a innym razem wieczorem lub w nocy. - Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji - komentuje pan Jan. - Codziennie rano czekam na obchód, by zamienić choć słowo ze swoim lekarzem. Wtedy wiem, co mi jest, jak przebiega leczenie i jestem spokojniejszy - wyjaśnia.

Elżbieta Wierzchowska (61 l.), dyrektor biura polityki zdrowotnej Ratusza, przyznaje, że w Warszawie zabraknie 300 lekarzy, ale nie ma pieniędzy na ich zatrudnienie. - Na razie nie wiemy, co z tym problemem zrobić - dodaje bezradnie Wierzchowska.

Potrzebne pieniądze

Teoretycznie rozwiązanie problemu jest. - Moglibyśmy podpisać zgodę na pracę powyżej 48 godzin i wzięcie dodatkowych dyżurów - podpowiada Marek Sikora (49 l.), chirurg ze Szpitala Grochowskiego. - Za godzinę powinniśmy jednak dostawać 40 zł, a nie 12 zł. Wtedy zarobilibyśmy na życie - wyjaśnia.

Czyli rozwiązaniem problemu są znów pieniądze. Czy Ratusz je znajdzie?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki