Na tydzień przed wyborami w Polsce dwie nieznane organizacje szyickie przyznały się do zamachu na polskiego ambasadora w Bagdadzie, gen. Edwarda Pietrzyka. Twierdzą, że to zemsta za torturowanie Irakijczyków przez polskich żołnierzy.
- To są zwykłe oszczerstwa pod adresem naszych żołnierzy w Iraku. Z terrorystami się nie negocjuje, terrorystów się eliminuje - odpowiada na te pogróżki za pośrednictwem "Super Expressu" szef MON Aleksander Szczygło (44 l.). - Jest prawdą, że w Iraku nasi żołnierze zatrzymują terrorystów. Łapiemy terrorystów, ale są oni natychmiast przekazywani władzom irackim lub amerykańskim - mówi szef MON. W Iraku służy obecnie około 900 naszych żołnierzy.
Terroryści przyznali się do zamachu z 3 października na ambasadora RP i podłożenia bomb koło naszej ambasady w Bagdadzie 5 dni później. 11 października polski patrol został zaatakowany przy użyciu dwóch min pułapek. W wyniku eksplozji trzech żołnierzy doznało lekkich obrażeń.
Groźby kolejnych zamachów
W nagraniu wideo udostępnionym telewizji Reutera znalazły się groźby kolejnych zamachów. Ich autorami są nieznane dotąd organizacje szyickie - Brygady Imama Husajna oraz Imama Musy al-Kadimiego. Na filmie widać czterech zamaskowanych i uzbrojonych mężczyzn na tle czarnych sztandarów z wypisanymi po arabsku nazwami ugrupowań.
- Chcemy powiedzieć Polsce, że wszystkie jej interesy w Iraku staną się celem naszego oporu, w tym dyplomaci, firmy i wojsko. Czynimy wyjątek tylko dla dziennikarzy. Ataki są naturalną reakcją na to, co polskie wojsko robi w Diwanii: od zabijania po aresztowania i torturowanie ludzi w Diwanii - głosi odczytane na filmie oświadczenie.
Amatorzy chcieli zabłysnąć
- Każdy, kto był w Iraku czy w Afganistanie, wie, że nasi żołnierze nigdy nie dopuszczają się niegodnych polskiego munduru zachowań, nawet wobec zatrzymanych. Autorami tych pogróżek są najprawdopodobniej jacyś amatorzy, którzy chcieli zabłysnąć - ocenia szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, gen. Roman Polko (44 l.).
- Nie ma pewności, że oświadczenie szyickich ugrupowań, które przyznały się do zamachów na polskie cele w Iraku, jest prawdziwe. Ale jeśli okazałoby się prawdziwe, to potwierdziłoby tezę, że terroryści chcą wykorzystać nadchodzące wybory, by wywrzeć na nas presję - mówi Jarosław Rybak, rzecznik MON.