WIADOMOŚCI Polityka Polska Warszawa Świat Opinie Ciekawostki USA NowaTV
Se.pl wiadomości polska Sąsiedzi UKRADLI mu pół pokoju! Dramat pana Wiesława ze Strzały!

Sąsiedzi UKRADLI mu pół pokoju! Dramat pana Wiesława ze Strzały!

27.09.2016, godz. 05:00
SĄSIEDZI ZABRALI PÓŁ POKOJU.
Działka nieuczciwie pozyskana przez sąsiadów p. Wiesławy. foto: Super Express

To się nie mieści w głowie! Wiesława Mendza (68 l.) ze Strzały (woj. mazowieckie) mieszka w domu, przez który geodeta poprowadził granicę działki sąsiadów! Skutek? - W pokoju wersalka formalnie stoi po mojej stronie, ale regał i krzesła mam u tych zza ściany! - mówi kobieta. Ten geodezyjny idiotyzm to robota sąsiadów pani Wiesi. - Ukradli mi pół pokoju i próbują wykurzyć z domu - pomstuje.

Pani Wiesia prowadzi nas do pokoju, chwyta sznurek, przywiązuje do kaloryfera pod oknem, a potem przeciąga go do przeciwległej ściany, dzieląc pokój na dwie części. - Ta jest moja, a tamta z regałem ich - pokazuje. Identyczną operację ze sznurkiem przeprowadza w swoim ogródku. - O, tędy biegnie nowa granica działki sąsiadów. A wszystko przez oszukaństwo! - mówi i opowiada historię, od której włos jeży się na głowie. Mendzowie zbudowali swój dom w latach 70. Później obok nich kupił działkę Ryszard T. (69 l.) i przykleił swój dom do ich domu. Oczywiście za zgodą, bo międzysąsiedzkie stosunki układały się wówczas wyśmienicie. Ale nic nie trwa wiecznie...

- Jak umierał mój mąż Zenek, uprosili go, żeby zgodził się na powiększenie ich działki kosztem naszej - opowiada pani Wiesia. - Zaklinali się, że odetną tylko kawałek podwórka, wszystkiego 60 cm, a granica domu i ogrodu nie będzie naruszona. Podsunęli mężowi do podpisu jakiś papier. Ma z niego wynikać przesunięcie granicy o dwa i pół metra przez środek naszego domu! Zenek by się na coś takiego nie zgodził - dodaje. Dalej poszło już sprawnie. Sąsiedzi wynajęli geodetę, a ten skorygował plany, z którymi państwo T. poszli do sądu i domagają się, by Mendzowie usunęli się z "ich działki".

Zobacz: Dramat! Molestowana dziewczynka ma wrócić w ręce oprawcy!

Ten skandal komentuje inny geodeta Stanisława Hawryluk. - Przepisy mówią, że w razie sporu geodeta dąży do ugody i uzasadnia ją. Nie zrobiono tego, bo nie wyobrażam sobie, jak można uzasadnić granicę działki biegnącą przez środek pokoju. Zgodnie z Kodeksem cywilnym ugoda powinna szanować zasady współżycia społecznego. W przeciwnym razie jest nieważna z mocy prawa. I tu mamy do czynienia z takim przypadkiem - podkreśla.

Sąsiedzi Mendzów nie chcieli z nami rozmawiać.

Źródło: TVN24/x-news
REDAKCJA SE.PL POLECA
Znajdź nas: