Yeti mnie podglądał
Zobacz też

Te zdjęcia amerykańskiej agencji kosmicznej wstrząsnęły światem. Wysłana kilka lat ...

Justyna razem ze swoim chłopakiem Tadkiem (20 l.) opalała się na brzegu rzeki niedaleko Białki Tatrzańskiej. Odziana w skąpy kostium postanowiła schłodzić w górskiej wodzie nagrzane na słońcu ciało.

Brodziła w zimnym nurcie, kiedy nagle zdała sobie sprawę, że coś czai się na przeciwnym brzegu. - Coś jest w krzakach! - zaczęła krzyczeć.

I wtedy jej oczom ukazał się przygarbiony, poruszający się na dwóch nogach włochaty stwór. - Nie mogłam uwierzyć, że to dzieje się naprawdę - opowiada ciągle wstrząśnięta dziewczyna.

Monstrum okropnie sapało, człapiąc przez krzaki w kierunku przejętej zgrozą pary.

- Myślałam, że to niedźwiedź, ale to coś poruszało się na dwóch łapach. Niepotrzebnie zaczęłam krzyczeć, mogłam go tylko sprowokować... - opowiada przejęta grozą. Na szczęście dziwny stwór uciekł. - Trzeba szybko złapać tego yeti, zanim kogoś zje! - łapie się za głowę Justyna.




Wybrane komentarze

zobacz wszystkie >>
Cudzysłów
Cudzysłów
Strzygoń 28.08.2009, 12:42

Haha patrzała się na Tadka i mówiła "nie kameruj mnie" ale po chwili nagle zmieniła temat i patrząc cały czas na Tadka widziała że coś jest w krzakach, to się dopiero nazywa mieć oczy dookoła głowy...;]

Monika 28.08.2009, 19:17

Ja tam widze w krzakach jak coś brąozwego idzie :D może to małpa :D

Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!