Jarosław Kaczyński, Lech Kaczyński -  1991 rok
Zobacz też

Z dokumentów wynika, że stan wojenny nie był mniejszym złem. ...

Lider PiS nie doświadczył na własnej skórze dramatu stanu wojennego tak jak inni opozycjoniści. Do 1981 roku  pracował jako adiunkt na Uniwersytecie Warszawskim w filii w Białymstoku. W latach 1982–1983 był zatrudniony w Bibliotece Uniwersyteckiej w Warszawie na etacie starszego bibliotekarza. Od  1980 roku angażował się w działalność Solidarności jednak władze PRL nie miały Kaczyńskiego na czarnej liście.

W stanie wojennym nie był na liście do internowania i nie został internowany. Zajmował się dystrybucją wydawnictw podziemnych. "Fakt" przypomina fragment wywiadu z Jarosławem Kaczyńskim z książki Teresy Bochwic "Odwrotna strona medalu". Podczas rozmowy polityk zdradził jak wspomina 13 grudnia 1981 roku.



Wybrane komentarze

zobacz wszystkie >>
Cudzysłów
Cudzysłów
maria 13.12.2011, 12:17

I jak taki czlowiek ma prawo mowic o patriotyzmie i wmawiac spoleczenstwu o swoich zaslugach byl tchorzem i jest nadal ale madry tylko w gebie Ogladam dzisiaj caly czas na Programie Historia wspomnienia dzialaczy solidarnosci o stanie wojennym jako dziwnie nigdzie nie padaja nazwiska KACZYNSCY Dziwnym trafem Jaroslaw idac do kosciola nie zauwazyl w Warszawie czolgow czyzby juz wtedy cierpial na powazna chorobe A po drugie synek wielkich komunistow mamusi Jadwigi i Tatusia Rajmunda mialby byc internowany przeciez przychodzi czlowiekowi taka mysl a moze on poprostu w solidarnosci byl wtyczka UB mogl byc nie tykalny I jak taki obludnik smie wmawiac nam polakom jaki to on wielki POLSKI PATRIOTA

Mirek 13.12.2011, 12:40

A co robil 13 grudnia Donek ??? Siedzial na kominie czy palil maryche ???

13 grudnia 1981 - co pamiętnej niedzieli robił Jarosław Kaczyński?

- Obudziłem się więc w południe i poszedłem do kościoła w kompletnej nieświadomości. Słyszałem tylko, jak mama ma pretensje do ojca, że nie zapłacił rachunku, bo telefon jest wyłączony - cytuje słowa Kaczyńskiego gazeta.

Kaczyński początkowo nie spostrzegł, że wprowadzono stan wojenny. Spokojnie poszedł do kościoła i dopiero na niedzielnej mszy świętej zorientował się, że coś jest nie tak. - W kościele panował potworny tłok, ale akurat tego dnia był u nas Obraz NMP. Kazanie ks. Boguckiego wydawało mi się też jakieś dziwne. I powoli zacząłem się orientować co się stało... - powiedział lider PiS w rozmowie przeprowadzonej w 1991 roku.


Denerwuje Cię to? ZGŁOŚ SKARGĘ!