
Dopiero po upływie czterech godzin od katastrofy prezydenckiego samolotu Tu-154 ...
10 kwietnia 2010. 21.52 czasu moskiewskiego (19.52 czasu polskiego). Na ziemi leżą przykryte płótnem zwłoki polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Tuż obok leży ciało wicemarszałka Sejmu Krzysztofa Putry (+ 53 l.). Zwłok pilnuje dwóch funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu: major Krzysztof P. i major Cezary K. Razem z nimi jest polski dyplomata z ambasady w Moskwie.
Patrz też: Zadzwoń do Sejmu i powiedz co myślisz!
Ciało prezydenta leży na noszach, do płótna przyczepiona jest karteczka "Prezident Polszy Kaczynskij". Za każdym razem, kiedy Rosjanie próbują podejść i proponują przeniesienie zwłok prezydenta w inne miejsce, oficerowie BOR protestują. Potwierdza nam to nasz rozmówca z Biura Ochrony Rządu.
>>> Silnik tupolewa ZMIELIŁ CIAŁA jak maszynka do mięsa
O heroicznej postawie funkcjonariuszy BOR piszą Michał Krzymowski i Marcin Dzierżanowski w swojej książce "Smoleńsk. Zapis śmierci". Wyłania się z niej dramatyczny opis po katastrofie. "Około trzynastej rozpoczęto wydobywanie ciał. Wyznaczono do tego trzynaście ekip - każda pracowała w oddzielnym sektorze.
Przeczytaj koniecznie: Makabryczne szczegóły stanu zwłok Lecha Kaczyńskiego: Prezydent miał zmiażdżoną głowę i urwaną stopę
Najpierw na teren wrakowiska wchodziła ekipa śledczych. Dopiero po oględzinach wołano strażaków, którzy wynosili odnalezione ciała i ich fragmenty i kładli je na folię przy murze". Prezydenckie ciało odnaleziono o 15.30 polskiego czasu. Od tamtej pory czuwali przy nim oficerowie BOR.
Wybrane komentarze


- ab 21.03.2011, 05:35
Po co rozdrapujecie te rany? Liczcie sie z bliskimi Ofiar tej tragedii ????
- absmak 21.03.2011, 05:49
Dorabianie ideologii do bohaterszczyzny Boru jest doprawdy śmieszne. I niby mieli zrobić z tym ciałem Rosjanie, którym Polacy zwalili się na kłopot?




