Rozbijanie Mustangów to już mainstream. Tym razem amerykański mięśniak zakończył jazdę w rzece - WIDEO

2020-05-21 11:05 Jan Guss-Gasiński
Rozbijanie Mustangów to już mainstream. Tym razem amerykański mięśniak zakończył jazdę w rzece
Autor: Facebook/Dakota Dayman Rozbijanie Mustangów to już mainstream. Tym razem amerykański mięśniak zakończył jazdę w rzece

Nie pierwszy i nie ostatni raz widzimy rozbitego na poboczu Mustanga. To też nie pierwszy raz, kiedy amerykański sportowiec został rozbity z winy niedoświadczonego młodego kierowcy. Podobnie jak w innych przypadkach, chęć popisania się przed publiką zakończyła się niebezpiecznym wypadkiem. Natomiast w odróżnieniu od większości innych zdarzeń, w których głównym bohaterem jest 5-litrowy mięśniak, ten rozbity w Kanadzie wyjechał z salonu zaledwie trzy dni wcześniej.

Populacja Mustangów maleje z każdym dniem. To wszystko zasługa ambitnych właścicieli tych aut, którzy sprawdzają swoje umiejętności na publicznych drogach, ryzykując tym życie przechodniów i swoje własne. W tym wypadku, do którego doszło 18 maja w Kanadzie, na szczęście nikt nie ucierpiał, ponieważ auto zamiast staranować pieszych, postanowiło wykąpać się w rzece. Cała sytuacja nie miałaby miejsca, gdyby nie fakt, że młody kierowca postanowił pobawić się w deszczowy dzień.

Sprawdź: Czy Ford Mustang może być autem rodzinnym? Dla chcącego nic trudnego

Auto, które widzimy na nagraniu to niewątpliwie Ford Mustang GT napędzany 5-litrowym, wolnossącym silnikiem benzynowym V8 TI-VCT o mocy 450 KM i 529 Nm momentu obrotowego. Spięty z 10-stopniowym automatem pozwala na sprint od 0 do 100 km/h w 4,6 sekundy, a prędkość maksymalna to 250 km/h. Opanowanie takiej mocy w blisko 2-tonowym aucie jest nie lada wyzwaniem, zwłaszcza, że cały moment trafia na tylną oś.

Zobacz: Popisówka Mustangiem zakończona dachowaniem w rowie. Wszystko zostało nagrane - WIDEO

Jak podaje portal Carscoops, samochód w zielonym kolorze "Need for Green" zaledwie trzy dni wcześniej wyjechał z salonu. Właściciel nie był najwidoczniej na tyle cierpliwy, żeby poczekać na cieplejsze dni. Zważając na uszkodzenia mechaniczne i kąpiel podwozia w wodzie, ten konkretny egzemplarz już nigdy nie wróci na drogi. 

Najnowsze