Informację o śmierci Tomasza Rybki przekazała w poniedziałek, 30 marca Opera Nova w Bydgoszczy. W emocjonalnym wpisie podkreślono, że to kolejny cios dla całego zespołu, który wciąż przeżywa stratę swojego solisty.
„Nie zdążyliśmy jeszcze otrząsnąć się po stracie naszego solisty, śp. Janusza Ratajczaka, a dotarła do nas kolejna niezwykle bolesna wiadomość” – czytamy w komunikacie.
Tomasz Rybka, przez współpracowników nazywany „Rybą”, był związany z Operą Nova od ponad dwóch dekad. Kierował zespołem oświetleniowców i odpowiadał za techniczną stronę wielu spektakli, jednak – jak podkreślają jego współpracownicy – był kimś znacznie więcej niż tylko pracownikiem.
„Był człowiekiem niezwykle życzliwym, pogodnym i oddanym swojej pracy. Zawsze można było na Niego liczyć. Nie bez powodu mówiliśmy o Nim „złoty chłopak” – napisano we wpisie.
Swoją przygodę z Operą Nova rozpoczął jeszcze jako student, rozwijając pasję do oświetlenia scenicznego. Z czasem stał się cenionym specjalistą i ważną częścią zespołu, współtworząc zaplecze techniczne spektakli.
„Tomek współtworzył światło naszych spektakli – to widoczne na scenie, jak i to, którego nie widać, a które tworzy atmosferę naszej codziennej pracy” – podkreślono.
Współpracownicy pożegnali go słowami pełnymi wdzięczności i smutku:
„Dziękujemy Ci, Tomku, za wszystko. Za Twoją obecność, życzliwość i wiedzę. Trudno uwierzyć, że już Cię z nami nie ma…”.
Śmierć Tomasza Rybki nastąpiła w dniu, w którym odbył się pogrzeb Janusza Ratajczaka – wybitnego tenora Opery Nova, który przez lata zachwycał publiczność w Polsce i za granicą, który zginął tragicznie 23 marca w wypadku drogowym w Przyłubiu niedaleko Bydgoszczy. W wyniku zderzenia z ciężarówką jego samochód został wyrzucony z drogi. Mimo szybkiej pomocy, życia 63-letniego artysty nie udało się uratować.
To wyjątkowo trudny czas dla całego środowiska Opery Nova, które w krótkim czasie straciło dwie ważne i cenione postaci.