W Murowańcu, w kościele pw. św. Rafała Kalinowskiego, trwają uroczystości pogrzebowe Janusz Ratajczak – jednego z najwybitniejszych polskich śpiewaków operowych. Wśród zgromadzonych znaleźli się bliscy, przyjaciele, artyści oraz duchowni, w tym Tadeusz Rydzyk, który podczas ceremonii zabrał głos.
Redemptorysta, wyraźnie poruszony, wspominał zmarłego artystę oraz ich wieloletnią znajomość. Z łamiącym się głosem powiedział:
„Dziękuję Panu Bogu, rodzinie, takiej osobowości, artystom. Spotkałam się z Januszem w Szczecinku. Pamiętam tych rodziców – powiedział do żałobników. „Smutne są pożegnania, ale popatrzmy, co było piękne. W tej ideologii, która jest globalna, są ludzie, którzy są piękni. Janusz pomagał młodzieży. Wychowywanie to nie pieszczenie, ale stawianie poprzeczek (...) Droga do źródła prowadzi pod prąd, a źródłem jest Jezus Chrystus. Jak tu dziękować… zostaje nam modlitwa”.
Podczas kazania padły także inne poruszające słowa skierowane do rodziny i zgromadzonych wiernych:
„Co ja mam powiedzieć Pani Małgorzacie, co ja mam powiedzieć synom? - zwrócił się do zgromadzonych duchowny podczas kazania. „Janusz przychodził i siadał w tej kaplicy z tyłu, skromnie. Teraz są pytania bez odpowiedzi, dlaczego śmierć go zabrała. Jeżeli wierzymy w Boga, to wierzymy w to, że Janusz żyje (...) Pamiętajmy o dobru, które czynił i tym dobru mówimy i pamiętamy - dodał ksiądz prowadzący mszę.
Uroczystości rozpoczęły się różańcem o godzinie 11:30, po którym odprawiono mszę świętą. Następnie zaplanowano odprowadzenie artysty na cmentarz komunalny w Białych Błotach. W ceremonii uczestniczył również o. Jan Król, a obecność duchownych podkreślała silne związki zmarłego z Radiem Maryja, Telewizją Trwam oraz środowiskiem Akademii Kultury Społecznej i Medialnej.
Janusz Ratajczak zginął tragicznie 23 marca w wypadku drogowym w Przyłubiu niedaleko Bydgoszczy. W wyniku zderzenia z ciężarówką jego samochód został wyrzucony z drogi. Mimo szybkiej pomocy, życia 63-letniego artysty nie udało się uratować.
Podczas pożegnania nie zabrakło także osobistych i pełnych emocji momentów. Syn odczytał list do ojca, prosząc, aby „kochali bliskich”, co spotkało się z reakcją zgromadzonych – w świątyni rozległ się aplauz. Na koniec dodał: "Będziemy za nim tęsknić".
Wdowa po artyście pożegnała go wcześniej w sieci słowami: „Ostatnie pożegnanie mojego kochanego męża, tatusia i dziadka”.
Śmierć wybitnego tenora poruszyła środowisko artystyczne w całej Polsce. Pozostawił po sobie imponujący dorobek – ponad 60 ról operowych i operetkowych – oraz pamięć jako człowiek wielkiego serca, który nie tylko zachwycał głosem, ale także wspierał młode pokolenia artystów.