W Murowańcu, w kościele pw. św. Rafała Kalinowskiego, trwa uroczystość pogrzebowa wybitnego tenor Jana Ratajczaka. Ceremonia rozpoczęła się o godzinie 11:30 różańcem, a o 12:00 rozpoczęła się msza święta. Po niej, około godziny 13:00, nastąpi wyprowadzenie artysty na cmentarz komunalny w Białych Błotach przy ulicy Kaplicznej 2.
Janusz Ratajczak zginął w tragicznym karambolu, który miał miejsce 23 marca 2026 roku na drodze krajowej nr 10 w Przyłubiu. W wyniku zderzenia z ciężarówką pojazd artysty został wyrzucony z drogi i spadł z kilkumetrowej skarpy. Pomimo szybkiej reakcji służb ratunkowych, życia 63-letniego tenor nie udało się uratować.
Czytaj: Nie żyje wybitny tenor! Janusz Ratajczak zginął w wypadku na DK 10
Janusz Ratajczak był jednym z najbardziej cenionych polskich tenorów, znanym zarówno w kraju, jak i za granicą. W trakcie kariery występował w ponad 60 rolach operowych i operetkowych, tworząc niezapomniane interpretacje na scenach takich jak Opera Nova w Bydgoszczy oraz na festiwalach muzycznych w Polsce i na świecie. Był także pedagogiem, wychowującym młode pokolenia śpiewaków i studentów Akademii Muzycznej.
Co ja mam powiedzieć Pani Małgorzacie, co ja mam powiedzieć synom? - zwrócił się do zgromadzonych duchowny podczas kazania. Janusz przychodził i siadał w tej kaplicy z tyłu, skromnie. Teraz są pytania bez odpowiedzi, dlaczego śmierć go zabrała. Jeżeli wierzymy w Boga, to wierzymy w to, że Janusz żyje (...) Pamiętajmy o dobru, które czynił i tym dobru mówimy i pamiętamy - dodał.
Na pogrzebie obecni są nie tylko członkowie rodziny, przyjaciele i miłośnicy jego talentu, ale także znane osobistości. Wśród nich znalazł się o. Jan Król oraz o. Tadeusz Rydzyk, co podkreśliło bliskie więzi artysty z Radiem Maryja, Telewizją Trwam i Akademią Kultury Społecznej i Medialnej. Znany redemptorysta jest także jednym z księży, który odprawia mszę świętą.
Rodzina i współpracownicy wspominali Ratajczaka jako człowieka wielkiego serca i pasji, który na zawsze pozostanie w pamięci melomanów i studentów. Syn odczytał list do ojca i poprosił na koniec, abyśmy kochali bliskich. W kościele rozległ się aplauz. "Będziemy za nim tęsknić" - dodał na koniec.
Podczas ceremonii zaśpiewano także wyjątkowy utwór, który niegdyś śpiewał także Janusz Ratajczak. Piosenka "Pozwól mi Panie" wywołała lawinę łez...
Wdowa po artyście w sieci pożegnała męża słowami:
„Ostatnie pożegnanie mojego kochanego męża, tatusia i dziadka”.
Tragiczna śmierć Janusza Ratajczaka poruszyła wielu ludzi w całym kraju. Jego talent, zaangażowanie w kulturę i edukację muzyczną oraz działalność w środowiskach kulturalnych i medialnych pozostaną trwałym wspomnieniem dla wszystkich, którzy mieli okazję go słyszeć i poznać.