Ja nie chcę zemsty. Ja chcę sprawiedliwości. Źle jest mi bez syna. Zrobiono z niego dilera narkotykowego – mówi nam Małgorzata Shahbazyn, mama tragicznie zmarłego Aleksandra. – To, co się działo w karetce, to były tortury. Nikt mnie do tej pory nie przeprosił za śmierć syna.
Na początku stycznia 2024 roku syn pani Małgorzaty, z nieznanych przyczyn, zaczął uciekać przed policją w Grudziądzu. Podczas próby przeskoczenia przez płot nadział się na ostrą końcówkę. Policjanci zdjęli go z ogrodzenia i wezwali pogotowie. Ratownicy medyczni i lekarz, jadąc na miejsce, usłyszeli przez radio, że interwencja dotyczy osoby mogącej być pod wpływem narkotyków i zachowywać się agresywnie. Następnie chłopak trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy w Grudziądzu. Tam zmarł.
Czytaj: Olek zmarł po pościgu policyjnym. Siostra 19-latka zabrała głos. "Nie godzimy się na agresję"
Prawdopodobnie okoliczności śmierci Olka nigdy nie ujrzałyby światła dziennego, gdyby nie nagrania z kamer nasobnych policjantów i ratowników. Widać na nich, że 19-latek nie jest agresywny. W karetce błaga o pomoc i mówi, że się dusi. Według ustaleń był poniżany i szarpany. Po przewiezieniu do szpitala został nieprawidłowo zaintubowany, nie wykonano również badania USG uda. Wkrótce potem zmarł.
Po jego śmierci znajomi zorganizowali marsz pamięci. Sprawa do dziś budzi ogromne emocje. Teraz trafiła na wokandę – rozpoczął się proces trzech lekarzy.
Akt oskarżenia jest zwięzły i wskazuje konkretne zaniedbania. Lekarz Sławomir B., kierownik zespołu ratownictwa medycznego, miał odstąpić od zebrania właściwego wywiadu medycznego, nie obejrzeć miejsca zdarzenia ani obrażeń poszkodowanego oraz nie podać mu tlenu podczas transportu.
Lekarz Maksim D., rezydent SOR, nie wykonał badania USG uda i nie przeprowadził samodzielnej oceny stanu pacjenta. Z kolei lekarz Marek O., specjalista anestezjolog, miał dopuścić do nieprawidłowej intubacji młodego mężczyzny. Całej trójce grozi do pięciu lat pozbawienia wolności. Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, lekarze rozważają dobrowolne poddanie się karze.