Spis treści
Wjechał hulajnogą wprost pod opla
We wtorek, 20 października, Seweryn przyjechał z grupą znajomych na mało uczęszczaną drogę serwisową we Władysławowie pod Elblągiem. Mieszkańcy twierdzą, że młodzi ludzie często testowali tam swoje elektryczne hulajnogi, a nawet urządzali wyścigi.
Około godz. 19 doszło do dramatu. Nastolatek wyjechał ze ścieżki rowerowej wprost pod jadącego opla, którym kierował 39-letni mężczyzna. Uderzenie było potworne. Hulajnoga została rozbita, a w przedniej szybie powstała wielka dziura. Życia chłopca nie udało się uratować.
Seweryn był ubrany na czarno, miał czarny kask, ale nie miał odblasków. Według relacji świadków hulajnoga mogła być również nieoświetlona. Było już ciemno. Na tej drodze obowiązuje ograniczenie do 90 km/h, a hulajnogą elektryczną w ogóle nie wolno się po niej poruszać.
Jak szybko poruszała się hulajnoga?
Ile miał na liczniku 15-latek? To kluczowe pytanie! Według specyfikacji producenta hulajnogi tego typu, zależnie od modelu, mogą osiągać prędkość od 40 do nawet 75 km/h! Tymczasem w Polsce dopuszczalna prędkość hulajnogi elektrycznej wynosi zaledwie 20 km/h. Czy Seweryn przekroczył ten limit? Odpowiedź ma dać opinia biegłego. Według przekazanych nam informacji w grupie było czterech młodych ludzi. Dwóch pozostało na miejscu tragedii, dwóch uciekło. Policja ustala dokładny przebieg zdarzenia. Nie przesądzono jeszcze, kto ponosi odpowiedzialność za wypadek.
Rodzice Seweryna przygotowują się do pogrzebu. Policja zapowiada jeszcze bardziej wzmożone kontrole użytkowników hulajnóg. Ale czy mandaty wystarczą? Prędkość, ciemność i presja kolegów mogą stworzyć śmiertelną pułapkę. Wystarczy jedna sekunda, której nie da się cofnąć.
Wciąż widać ślady tragedii
Na drodze we Władysławowie wciąż widać ślady tragedii. Pozostały resztki policyjnej taśmy, ślady płynów i porzucone rękawiczki medyczne. Tędy Seweryn jechał z kolegami, by spędzić wieczór na hulajnodze. Do domu już nie wrócił.
Pogrążonym w żałobie bliskim chłopca składamy wyrazy współczucia.