Spis treści
Kradzież Lexusa żony premiera
Luksusowy Lexus należący do Małgorzaty Tusk zniknął w nocy z 9 na 10 września 2025 r. sprzed domu premiera. Posesji pilnowali funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa. Złodzieje użyli elektronicznej „walizki”, która pozwoliła otworzyć i odpalić auto bez kluczyka. Według ustaleń sądu Łukasz W. odjechał Lexusem, a Stefan N. pilotował go drugim samochodem. Wszystko wyglądało na przygotowaną akcję. Do czasu.
Bo choć panowie sięgali po sprzęt dla samochodowych włamywaczy, zapomnieli o podstawach ostrożności. Monitoring zarejestrował ich poczynania, telefony zostawiły ślad w sieci, a DNA Łukasza W. znaleziono w trzech skradzionych samochodach i na urządzeniach. Lexus został odzyskany. Jak wskazał sąd, sprawcy- porzucili lexusa, gdy zorientowali się, że należy do żony szefa rządu. Krótko mówiąc, łup okazał się zbyt gorący!
Sąd wydał wyrok. Oskarżeni nie przyszli na ogłoszenie
Sąd Rejonowy w Elblągu 5 listopada skazał Łukasza W. na trzy lata więzienia i 15 tys. zł grzywny, a Stefana N. na rok i trzy miesiące więzienia i 10 tys. zł grzywny. Do tego ponad 111 tys. zł kosztów procesu. Wyrok nie jest prawomocny. Obaj oskarżeni odpowiadający z wolnej stopy, bo sąd uchylił oba areszty, nie pojawili się dziś na sali.
Jak ustalił sąd, złodziej wykorzystał specjalistyczny sprzęt elektroniczny służący do przechwytywania sygnału i otwierania pojazdów.
– Używając elektronicznego narzędzia służącego do kradzieży pojazdów, otworzył samochód należący do pani Małgorzaty Tusk i po prostu odjechał – mówił podczas ogłaszania wyroku sędzia Sądu Rejonowego w Elblągu Mateusz Dąbrowski.
Dowody nie pozostawiły wątpliwości
Sąd podkreślił, że zgromadzony materiał dowodowy jednoznacznie wskazywał na winę oskarżonych.
– Najistotniejszymi dowodami były zgromadzone nagrania z monitoringu, dane logowań, telefonów wykorzystywanych przez oskarżonych i opinie biegłych, w szczególności z zakresu analizy kryminalistycznej i z zakresu genetyki – wyjaśnił sędzia.
Według sądu zgromadzone dowody nie pozostawiały w sprawie żadnych istotnych wątpliwości.
Jak sąd uzasadnił karę?
Uzasadniając wymiar kary wobec Łukasza W., sąd zwrócił uwagę na jego postawę w toku postępowania.
– Za takim wymiarem kary przemawia przede wszystkim postawa oskarżonego, który ostatecznie przyznał się do popełnienia zarzucanych czynów – podkreślił sędzia Mateusz Dąbrowski.
Rykoszetem dostała też ochrona premiera. Po kradzieży stanowiska stracili dyrektor i wicedyrektor biura ochrony premiera w SOP. Komendant formacji gen. Radosław Jaworski został zawieszony po kontroli, która objęła również sprawę kradzieży Lexusa. Wszczęto wobec niego postępowanie dyscyplinarne.
Miała być kradzież jak z filmu, skończyło się na porzuconym Lexusie, nagraniach z kamer i wyrokach.