Skwierzyna: Poćwiartował ukochaną, aby... zjadać jej obiady

2020-01-18 19:19 DUT
Skwierzyna
Autor: Dariusz Dutkiewicz Tadeusz M. został już przesłuchany.

Koszmar? To mało powiedziane! Tadeusz M. (68 l.) u którego w przydomowej komórce znaleziono miednicę i nogi jego partnerki Józefy K. (64 l.) twierdzi, że chciał ją w ten sposób... pogrzebać po śmierci. Nawet kumple zwyrodnialca w rozmowie z ,,SE'' są dla niego bezlitośni: Chciał dalej pobierać za nią obiady i zasiłki z opieki społecznej.

To nie była wzorcowa para starszych ludzi. Pili i się kłócili. A jak Józefa wypiła za dużo, to katowała swego partnera. Bez litości. Kilka miesięcy temu złamała mu nawet rękę. Sam Tadziu przyznał to pracownikowi skupu złomu, bowiem głównym źródłem jego utrzymania było złomiarstwo. Skwierzynianie pamiętają go jako małego człowieczka pchającego wózeczek ze złomem.

Oboje korzystali z pomocy opieki społecznej. Nie wiemy jakie dostawali zasiłki pieniężne, ale soczyste obiadki z gminnej kasy im się należały. Głównie chodził po posiłki Tadeusz, bo Józefa oficjalnie była niepełnosprawna, choć jeszcze przed Bożym Narodzeniem widziana była na zakupach. No ale po świętach wszelki ślad po niej zaginął.

W minionym tygodniu zaniepokojona nieobecnością pani Józi sąsiadka zgłosiła pracownikom ośrodka Opieki Społecznej, że czuje się zaniepokojona brakiem obecności swej sąsiadki. Pracownice OPS sygnału nie zlekceważyły. Pan Tadeusz stwierdził, że jego partnerka na święta wyjechała do rodziny. Tyle, że rodzina powiedziała wprost, iż od kilku lat z Józefą kontaktu nie utrzymuje. I tak sprawa trafiła na policję.

Kryminalni do drzwi mieszkania na ul. Powstańców Wielkopolskich w Skwierzynie zastukali w czwartek. Gospodarz akurat walił z kolegą kolejną butelkę nalewki. Kiedy w mieszkaniu pojawili się policjanci zapytał jeszcze - przeczuwając swą przyszłość w której naleweczka będzie tylko marzeniem - czy może dopić tę ostatnią, wiśniową.

Skwierzyna
Autor: Dariusz Dutkiewicz Tadeusz M. podczas doprowadzenia do prokuratury.

Kryminalni przystąpili do przeszukania domostwa. W mieszkaniu niczego niepokojącego nie znaleźli. Wtedy przeszli do komórki na podwórzu. To co tam znaleźli przeszło wszelkie wyobrażenia, nawet pracujących od dwudziestu lat policjantów.
Oto pod stertą szmat odkryli nagą kobiecą miednicę wraz z nogami. To było wszystko co pozostało po Józefie. Reszta zniknęła. Tadeusza zatrzymano.

Prokuratorzy musieli poczekać, aby z nim oficjalnie porozmawiać aż do soboty, bowiem w chwili zatrzymania był kompletnie pijany. Jak nieoficjalnie dowiedział się ,,SE'', mężczyzna bełkotliwie tłumaczył policjantom, że jego kobieta zmarła naturalnie, a on widząc jej martwe ciało postanowił sprawić jej ostatnie pożegnanie.

Jeżeli prawdą jest, że wcześniej nie zamordował Józefy, to i tak, co się w głowie nie mieści, przez trzy tygodnie ćwiartował zwłoki ukochanej kobiety! - Rany zostały zadane siekierą albo innym tępym narzędziem - mówi prokurator rejonowy w Międzyrzeczu Janusz Kodź.

Skwierzyna
Autor: Dariusz Dutkiewicz Policjanci cały czas szukają części ciała Józefy K.

Nieoficjalnie ,,SE'' dowiedział się, że nawet na znalezionych nogach kobiety widać było ślady po uderzeniach siekiery. Z czego wniosek, że mężczyzna przygotowywał się do wywózki kolejnej partii zwłok swej konkubiny. Według sąsiadów wywoził kolejne partie ciała kobiety tym swoim wózeczkiem ze złomem. Dokąd zawartość wózeczka trafiała? - Panie, przecież zaledwie dwieście metrów stąd płynie Warta - mówi jeden z rozmówców.

Tymczasem przez cały piątek, ale i sobotę dziesiątki mundurowych ze Skwierzyny poszukiwało brakujących części ciała kobiety. Bezskutecznie. Jeszcze w sobotę po południu w rozmowie z ,,SE'' prokurator Kodź potwierdził nasze ustalenia. - Dotychczasowe poszukiwania zakończyły się fiaskiem - stwierdził. - Jednak i tak postawimy dwa zarzuty: zabójstwa i zbezczeszczenia zwłok.