- Sąd Najwyższy oddalił kasację prokuratury, podtrzymując uniewinnienie Roberta J. w sprawie głośnego zabójstwa studentki Katarzyny Z. z Krakowa, do którego doszło pod koniec lat 90.
- Robert J. był oskarżony, skazany na dożywocie w 2022 r. przez Sąd Okręgowy, lecz uniewinniony przez Sąd Apelacyjny w październiku 2024 r.
- Sędzia SN Barbara Skoczkowska określiła sprawę jako "porażkę organów ścigania", a kasację prokuratury uznała za "oczywiście bezzasadną" i skrytykowała jej niską jakość.
- Robert J., który spędził siedem lat w areszcie, obecnie domaga się ponad 22,5 mln zł zadośćuczynienia za niesłuszne zatrzymanie i aresztowanie.
Jak przebiegało śledztwo w sprawie zabójstwa studentki Katarzyny Z.?
Sprawa „Skóry” to jedna z największych i najbardziej wstrząsających zagadek polskiej kryminalistyki, która przez lata spędzała sen z powiek śledczym. Dotyczyła makabrycznego zabójstwa studentki Katarzyny Z., której fragmenty skóry i inne części ciała zostały wyłowione z Wisły pod koniec lat 90. XX wieku. Śledztwo, prowadzone przez Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie, było niezwykle skomplikowane i długotrwałe. Przełom nastąpił dopiero w 2017 roku, kiedy to Robert J. został zatrzymany w związku z tą potworną zbrodnią. Akt oskarżenia w sprawie zabójstwa studentki prokurator sformułował w 2019 roku. We wrześniu 2022 roku Sąd Okręgowy w Krakowie, po rozpoznaniu sprawy na 85 rozprawach, uznał oskarżonego winnym i wymierzył mu karę dożywocia. Sąd uznał, że Robert J. zabił młodą kobietę, zbezcześcił jej zwłoki, a następnie wyrzucił szczątki do rzeki. Jednakże w październiku 2024 roku Sąd Apelacyjny w Krakowie zmienił ten wyrok, uniewinniając mężczyznę. Kasacja od tego wyroku, zawierająca szereg zarzutów procesowych, została złożona przez prokuratora w sierpniu ubiegłego roku, by w końcu trafić na wokandę Sądu Najwyższego.
Sąd Najwyższy miażdży prokuraturę: "Porażka organów ścigania" w sprawie Roberta J.
W czwartek, 25 czerwca, Sąd Najwyższy w składzie trojga sędziów Izby Karnej, pod przewodnictwem sędziego Michała Laskowskiego, rozpoznał kasację prokuratury. Decyzja okazała się jednoznaczna – kasacja została oddalona jako „oczywiście bezzasadna”, co ostatecznie przypieczętowało uniewinnienie Roberta J.
- Dziś zakończyła się sprawa, która od blisko trzydziestu lat budziła emocje i to nie tylko opinii publicznej, ale przede wszystkim rodziny samej pokrzywdzonej – mówiła sędzia sprawozdawca Barbara Skoczkowska. Oceniła, że sprawa „jest porażką organów ścigania, a nie wymiaru sprawiedliwości, który doprowadził do uniewinnienia oskarżonego”. Dodała, że prokuratura „nie doprowadziła, i to w tym okresie jak najbardziej wczesnym, do złapania osoby, która w sposób tak brutalny doprowadziła do oskórowania i zbezczeszczenia zwłok pokrzywdzonej”. Sędzia Skoczkowska podkreśliła również, że prokurator, który sporządził kasację, „chyba powinien był przekazać sporządzenie tej kasacji osobie, która miałaby większe doświadczenie w sporządzaniu tego rodzaju pism procesowych”, a niektóre sformułowania w niej były „niezrozumiałe” i „całkowicie niedopuszczalne etycznie”.
Prok. Piotr Krupiński, przedstawiając złożoną kasację, mówił o „rażąco błędnej kontroli odwoławczej” i „nieuwzględnianiu oraz bagatelizowaniu dowodów” przez sąd apelacyjny. Jednak argumenty te nie przekonały sędziów Sądu Najwyższego. Sędzia Waldemar Płóciennik zaznaczył, że w procesie poszlakowym, aby przypisać sprawstwo, musi pozostać „jedyna hipoteza z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością”, której w sprawie Roberta J. sąd odwoławczy nie znalazł.
Po ogłoszeniu orzeczenia obrońca Roberta J., mec. Łukasz Chojniak, nie krył satysfakcji i stanowczo skrytykował działania prokuratury. „Od początku, jak tylko sprawa się zaczęła, obrona wskazywała, że w sprawie nie ma żadnego dowodu. Roberta skrzywdzono i – trzeba nazwać rzeczy po imieniu – skrzywdziła go prokuratura, organy ścigania, dlatego że było wiele momentów, żeby się zatrzymać” – mówił dziennikarzom adwokat. Dodał, że ma „ogromny żal do prokuratury – także tej obecnej – że pozwoliła na to, żeby taka kasacja została złożona przed SN”. Mecenas Chojniak ocenił, że kasacja była „z całą pewnością przyczynkiem do tego, że stan Roberta się pogorszył, a nie polepszył”.
Sam Robert J. przed sądem apelacyjnym w październiku 2024 roku wołał: „Krzyczę do was: uwierzcie mi, że tego nie zrobiłem”. Teraz, po ostatecznym uniewinnieniu, przed Sądem Okręgowym w Katowicach toczy się proces o zadośćuczynienie dla mężczyzny. Domaga się on ponad 22,5 miliona złotych za niesłuszne kilkuletnie aresztowanie. Mec. Chojniak po jednej z rozpraw mówił, że „dzisiaj widzieliście na sali rozpraw człowieka, który przez siedem lat samego tymczasowego aresztowania był, trzeba to nazwać wprost, niszczony przez system”. Decyzja Sądu Najwyższego stawia kropkę nad i w jednej z najbardziej tajemniczych i dramatycznych spraw kryminalnych ostatnich dekad w Polsce.