Turyści wchodzą do tatrzańskich stawów, żeby się ochłodzić. Mandat może wynieść 1000 zł
W gorące dni część turystów odwiedzających Tatry szuka ochłody w stawach i potokach. Choć woda może kusić szczególnie po długiej wędrówce, na terenie Tatrzańskiego Parku Narodowego obowiązuje zakaz kąpieli. – Przypadki kąpieli zdarzają się szczególnie podczas upalnych dni i przy dużym ruchu turystycznym, a część z nich jest nagłaśniana w mediach społecznościowych przez innych turystów. Nie wszystkie przypadki są jednak bezpośrednio obserwowane przez strażników ani zgłaszane służbom, dlatego nie znamy całkowitej skali – przekazały PAP służby TPN. Straż Parku patroluje okolice popularnych stawów, w tym Morskiego Oka. Niedawno strażnicy interweniowali wobec dwóch turystów, którzy zeszli ze znakowanego szlaku i weszli do Czarnego Stawu Gąsienicowego. Każdy z nich dostał 700 zł mandatu. Kara dotyczyła dwóch wykroczeń – zejścia ze szlaku oraz wejścia do stawu.
Za jedno złamanie przepisu zapłacisz 500 złotych. Niektórzy łamią kilka naraz
Za złamanie zakazów obowiązujących na terenie TPN strażnik może nałożyć mandat do 500 zł. Jeśli jedna osoba popełni kilka wykroczeń, na przykład najpierw zejdzie ze szlaku, a następnie wejdzie do wody, mandat może wynieść do 1000 zł. Na tym możliwości się nie kończą. Sprawa może trafić do sądu, a wtedy grzywna może wynieść nawet 5 tys. zł. TPN przypomina, że stawy i potoki nie są kąpieliskami. Chodzi przede wszystkim o ochronę tatrzańskiej przyrody.
Podobne zasady obowiązują po słowackiej stronie gór. Tatrzański Park Narodowy TANAP zapowiedział zaostrzenie kontroli. Słowacy podkreślają, że górskie stawy są siedliskiem rzadkich roślin i zwierząt, a wchodzenie do wody może szkodzić tym ekosystemom. Na Słowacji za złamanie przepisów można dostać mandat do 300 euro. Jeśli sprawa trafi do dalszego postępowania, kara może przekroczyć 3 tys. euro.