Protest przeciwko fasiągom do Morskiego Oka. Działacze kontra górale
Spór o los koni wożących turystów na słynnej tatrzańskiej trasie powraca jak bumerang. Na Palenicy Białczańskiej zgromadzili się dziś, 8 sierpnia demonstranci sprzeciwiający się działalności górali dowożących ludzi konnymi wozami do Morskiego Oka. Zdaniem protestujących, zwierzęta są męczone. Górale odpierają ataki, zaznaczając, że kondycja ich zwierząt jest na bieżąco sprawdzana, a zasady pracy są odgórnie narzucane przez Tatrzański Park Narodowy. Gorąca pikieta zakończyła się wizytą policjantów.
Protest został przygotowany we współpracy ruchu społecznego Dla Zwierząt i Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. Reprezentująca DIOZ Krystyna Pietruszka wprost nazwała sytuację „dręczeniem” koni. Manifestanci alarmowali, że zwierzęta są zmuszane do wielogodzinnej pracy, nierzadko trwającej kilkanaście godzin dziennie, a same wozy są notorycznie przepełnione. Mimo prób zniechęcenia odwiedzających do korzystania z góralskich zaprzęgów, akcja nie spotkała się z większym odzewem, a turyści wciąż tłumnie ustawiali się w długiej na kilkadziesiąt metrów kolejce.
Wozacy odpowiadają na zarzuty. Uważają, że protestujący manipulują faktami
Andrzej Mąka, stojący na czele Stowarzyszenia Wozaków, dementuje doniesienia aktywistów. Przypomina, że każde zwierzę dopuszczone do świadczenia usług transportowych musi pomyślnie przejść coroczne testy weterynaryjne, uwzględniające również szczegółową diagnozę ortopedyczną. Warto zaznaczyć, że w bieżącym roku na 282 badane konie, zaledwie dwa nie otrzymały zgody na pracę.
Wytyczne regulujące działanie zaprzęgów zostały opracowane przez Tatrzański Park Narodowy. Zgodnie z nimi, jeden koń ma prawo zrealizować maksymalnie dwa przejazdy w ciągu doby. Konieczne jest też zapewnienie zwierzętom odpowiedniego odpoczynku po dojeździe na Włosienicę i ponownym zjeździe na Palenicę. Regulamin jasno określa też limit pasażerów – na wozie może podróżować najwyżej 10 osób.
W czasie pikiety pojawiła się także policja. Część protestujących weszła na drogę i blokowała przejazd koni
Dotychczasowe śledztwa prowadzone przez prokuraturę nie dowiodły, by konie pracujące na trasie do Morskiego Oka były przeciążane. Stanowisko Głównego Lekarza Weterynarii również jest jednoznaczne – korzystanie z transportu konnego pozostaje w zgodzie z prawem, pod warunkiem przestrzegania norm dotyczących dobrostanu zwierząt.
Podczas demonstracji interweniowała policja po tym, jak niektórzy manifestanci zablokowali trasę przejazdu zaprzęgów. Funkcjonariusze zwrócili uwagę pikietującym, że zgłoszone zgromadzenie nie dawało im uprawnień do zajmowania jezdni.
Polemikom wokół końskich wozów zdaje się nie być końca. Jednocześnie warto odnotować, że na tej popularnej tatrzańskiej trasie jeżdżą już cztery busy z napędem elektrycznym, a władze TPN rozpisały przetarg na dostawę kolejnych 16 tego typu pojazdów.
