Spis treści
Nowa danina za wejście na szlak. Turyści sfinansują akcje ratownicze
Resort środowiska zamierza zreformować sposób finansowania ratownictwa w górach. Według ministerstwa aktualne przepisy, które nakładają na Tatrzański Park Narodowy obowiązek przekazywania 15 proc. wpływów z biletów na rzecz ratowników, prowadzą do uszczuplenia środków na ochronę przyrody. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", po wprowadzeniu nowelizacji, finansowanie GOPR i TOPR będzie pochodziło ze specjalnej, dodatkowej opłaty na ratownictwo. Danina ta zostanie wprowadzona we wszystkich górskich parkach narodowych i będzie pobierana od turystów przy wejściu na szlaki.
W praktyce oznacza to wzrost cen biletów wstępu, na przykład w Tatrzańskim Parku Narodowym stawka wzrośnie z 11 do 13 złotych po doliczeniu 15-procentowej opłaty. Przedstawiciele ministerstwa przekonują, że jest to jedynie „zmiana techniczna”. Jej celem ma być uporządkowanie systemu, zapewnienie parkom stabilności finansowej i utrzymanie wsparcia dla ratowników górskich.
Proponowane przepisy zostały już przedyskutowane z szefami parków narodowych, a także przeszły przez fazę konsultacji publicznych i ustaleń międzyresortowych. Obecnie trwa rozpatrywanie napływających uwag, których zebrało się całkiem dużo. Szymon Ziobrowski, dyrektor TPN, wyraził niepokój, że konieczność odprowadzania 15 proc. może dotyczyć również innych wpływów parków, na przykład z parkingów. To skutkowałoby znacznym wzrostem obciążeń dla turystów i ograniczeniem budżetów samych parków. Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapewniło jednak, że dodatkowa opłata obejmie tylko bilety wejściowe na teren parku, pomijając usługi dodatkowe, takie jak zwiedzanie jaskiń czy wstęp na platformy widokowe.
Tatrzański Park Narodowy i TOPR przeciwko obowiązkowym ubezpieczeniom
Pomimo lobbingu firm ubezpieczeniowych, Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe oraz Tatrzański Park Narodowy zdecydowanie sprzeciwiają się wprowadzeniu przymusowych polis w górach. Dyrektor TPN, Szymon Ziobrowski, przekonuje na łamach „Wyborczej”, że dotychczasowy system działa bez zarzutu.
„15 procent wpływów z biletów wstępu do Tatrzańskiego Parku Narodowego przekazujemy TOPR. Naczelnik TOPR chwali to rozwiązanie, ja podzielam to zdanie. Ten model jest naprawdę dobry, dzięki niemu jedynym pośrednikiem między płacącym a odbiorcą, który w dodatku nie bierze prowizji, jest Tatrzański Park Narodowy. Każde wprowadzenie jakichkolwiek ubezpieczeń będzie oznaczać, że duża część pieniędzy będzie musiała iść do ubezpieczyciela”
Ziobrowski dodaje, że wypracowany mechanizm jest wzorcowy i funkcjonuje bez problemów od lat.
W podobnym tonie wypowiada się Jan Krzysztof, szef TOPR. W rozmowie z „Wyborczą” podkreśla, że naśladowanie rozwiązań ze Słowacji, gdzie ratownicy są zmuszeni egzekwować opłaty za pomoc w górach, mogłoby zdestabilizować polskie ratownictwo.
„Musielibyśmy zająć się windykacją”
Naczelnik TOPR ostrzega, że w obawie przed wysokimi kosztami akcji ratunkowych turyści mogliby unikać wzywania pomocy, co skutkowałoby tragicznymi finałami wypadków.
„Uczestniczący w wypadkach poza górami, choćby komunikacyjnych, też nie płacą za akcję ratunkową z własnej kieszeni. W Polsce nie ma obecnie podstaw prawnych, by turystów obarczać kosztami akcji ratunkowych”
Jan Krzysztof podsumowuje, że wszelkie nowe regulacje powinny stanowić jedynie dopełnienie, a nie całkowitą zmianę dotychczasowego, dobrze działającego modelu.