Mrożąca relacja radnego. Napastnik wysiadł z samochodu i strzelał dalej!
To były sceny jak z najgorszego koszmaru. W sobotnie popołudnie, kiedy krakowski Rynek Główny pełen był mieszkańców i turystów, rozległy się strzały. Uzbrojony mężczyzna jadący samochodem otworzył ogień do przypadkowych osób. Ludzie rzucili się do ucieczki, szukając schronienia w pobliskich sklepach i restauracjach.
Sebastian Piekarek, radny krakowskiej Nowej Huty, przekazał „Super Expressowi” szczegółową relację o przebiegu tragedii. Z jego opowieści wyłania się obraz napastnika, który nieustannie przemieszczał się po centrum miasta i strzelał do ludzi.
Mężczyzna rozpoczął atak w rejonie ulicy Sławkowskiej. Przejechał przez okolice Rynku Głównego, a następnie zatrzymał samochód w pobliżu ulicy Siennej. Wysiadł z bronią i kontynuował ostrzał na piechotę!
Po chwili znów wsiadł za kierownicę i ruszył w stronę ulicy Grodzkiej. Strzały nie ustawały. Wtedy do akcji wkroczyli policjanci i rozpoczął się dramatyczny pościg.
Policjanci staranowali samochód. Napastnik uderzył w latarnię!
Według relacji radnego napastnik nie zamierzał się poddać. Uciekał przed funkcjonariuszami, a podczas pościgu nadal strzelał.
Dramatyczny finał rozegrał się w rejonie skrzyżowania ulic Dietla i Stradomskiej, niedaleko Wawelu. Policjanci dopadli uzbrojonego mężczyznę. Jak opowiada Piekarek, radiowóz staranował samochód napastnika, który z impetem uderzył w latarnię.
Ale to jeszcze nie był koniec!
Napastnik wydostał się z rozbitego pojazdu. Rozpętała się kolejna strzelanina. Padły następne strzały, tym razem wymierzone również w policjantów.
Z relacji naszego rozmówcy wynika, że jeden z funkcjonariuszy został wtedy ranny, a drugi otrzymał aż trzy postrzały. Napastnik również został trafiony i runął na ziemię.
Radny przekazał nam także informację, że jeden z policjantów podszedł do leżącego mężczyzny i oddał w jego kierunku kolejny strzał. Mężczyzna był ubrany w kamizelkę. Po zakończeniu strzelaniny został zatrzymany i przewieziony do szpitala.
„Sprawca był jeden. To Polak”. Skąd informacje o drugim napastniku?
W pierwszych godzinach po tragedii pojawiały się niepokojące informacje, że w centrum Krakowa może działać więcej niż jeden uzbrojony mężczyzna.
Sebastian Piekarek wskazuje jednak, że za krwawym atakiem stała jedna osoba.
– Sprawca był jeden. To Polak – przekazał w rozmowie z „Super Expressem” krakowski radny.
Jego relacja może również tłumaczyć, dlaczego początkowo pojawiały się informacje o kilku napastnikach. Sprawca przemieszczał się po różnych częściach centrum miasta. Najpierw strzelał zza kierownicy, później na piechotę, a następnie ponownie z samochodu.
Osoby, które widziały uzbrojonego mężczyznę w różnych miejscach i okolicznościach, mogły więc odnieść wrażenie, że sprawców było kilku.
Sześć ofiar śmiertelnych strzelaniny w Krakowie
Bilans sobotniej tragedii jest wstrząsający. Według najnowszych informacji przekazanych redakcji liczba zabitych wzrosła do sześciu. Kilkanaście kolejnych osób zostało rannych, wśród nich funkcjonariusze policji.
Śledczy wyjaśniają teraz szczegółowy przebieg strzelaniny, w tym okoliczności policyjnego pościgu i zatrzymania podejrzanego. Nie jest jeszcze znany motyw działania napastnika.
Relacja krakowskiego radnego, do której dotarł „Super Express”, pozwala odtworzyć kolejne etapy dramatycznego ataku. Część opisanych przez niego szczegółów wciąż wymaga potwierdzenia przez śledczych.