Wszystko zaczęło się około godziny 7.50. Jeden z chłopców jechał autobusem z Warszawy do Marek. Na jednym z przystanków do pojazdu wsiadło czterech młodych mężczyzn. Kiedy chłopak wysiadł w okolicy centrum handlowego M1, cała czwórka ruszyła za nim. Nastolatek dotarł do centrum handlowego, gdzie spotkał się z kolegą. Nie wiedział, że za chwilę obaj staną się celem brutalnej napaści.
Gdy chłopcy wyszli z budynku, napastnicy podeszli do nich. Jeden z agresorów pokazał pojemnik z nieznanym gazem i zażądał oddania kurtek. Chłopcy odmówili. Wtedy rozpętało się piekło.
— Jeden z napastników chwycił pokrzywdzonego za rękę i kopnął go w brzuch — czytamy w komunikacie Komendy Powiatowej Policji w Wołominie.
Agresor nie poprzestał na przemocy. Zabrał chłopakowi telefon, okulary i kurtkę, w której znajdowały się pieniądze oraz rzeczy osobiste. W tym samym czasie drugi z chłopców również padł ofiarą ataku. Jeden z napastników uderzył go pięścią prosto w twarz! Chłopakowi udało się oddalić z miejsca napaści. Wszystko rozegrało się w biały dzień, w pobliżu jednego z największych centrów handlowych w okolicach Warszawy.
Napadli na chłopców i zniknęli. Policjanci ruszyli ich tropem
Sprawcy oddalili się z miejsca napadu. Mogło się wydawać, że po brutalnym ataku uda im się bezkarnie zniknąć w stolicy. Nie wiedzieli jednak, że policjanci już ruszyli ich śladem. Rozpoczęły się intensywne poszukiwania czterech agresorów, którzy chwilę wcześniej bili, kopali i okradali swoje ofiary.
Funkcjonariusze nie potrzebowali wiele czasu. W niespełna dwie godziny od rozboju cała czwórka była już w rękach policji! Nastolatków zatrzymano na terenie Warszawy. Mundurowi znaleźli przy nich przedmioty skradzione jednemu z pokrzywdzonych.
Ale prawdziwe zaskoczenie przyszło dopiero po ustaleniu, kim byli podejrzani.
Najmłodszy miał 14 lat! Wszyscy byli już poszukiwani
Okazało się, że zatrzymani mieli zaledwie 14, 16 i po 17 lat. Na tym jednak lista szokujących ustaleń się nie skończyła. Policjanci odkryli, że cała czwórka była już wcześniej poszukiwana!
Wszyscy nastolatkowie uciekli z młodzieżowego ośrodka wychowawczego. Zamiast przebywać w placówce, znaleźli się na ulicach Marek, gdzie — według ustaleń śledczych — dopuścili się brutalnego rozboju.
Dla dwóch najstarszych zatrzymanych ucieczka z ośrodka zakończyła się za kratami. Obaj 17-latkowie usłyszeli zarzuty rozboju oraz usiłowania rozboju. Na wniosek Prokuratury Rejonowej w Wołominie sąd zdecydował, że najbliższe trzy miesiące spędzą w tymczasowym areszcie. Za rozbój grozi im nawet 15 lat więzienia.
Los dwóch młodszych uczestników napaści, 14-latka i 16-latka, rozstrzygnie sąd rodzinny.