Anna z Raszyna, zamordowana przez partnera, który wcześniej się nad nią znęcał. 16-letnia Gabrysia z Białej Podlaskiej, zabita przez swojego chłopaka. 19-letnia Magdalena, zamordowana przez ex-chłopaka. W końcu 67-letnia pani Ewa, zabita przez swojego męża. To zaledwie kilka ostatnich przypadków kobietobójstw, czyli zabójstw kobiet popełnionych przez ich partnerów, mężów lub chłopaków. Organizacje działające na rzecz kobiet wyliczyły, że przez pierwszą połowę 2026 roku doszło już do 43 takich przypadków zbrodni. - Ale to dane oficjalne. Tymczasem według szacunkowych danych "Czarnej Księgi Ofiar Przemocy Domowej w Polsce 2021" w Polsce dochodzi do 100, a nawet 200 kobietobójstw rocznie - opisuje "Gazeta Wyborcza", która podjęła temat. - To więcej niż o tej samej porze w zeszłym roku. Wówczas do końca czerwca odnotowano ich 41, a rok wcześniej 29. Łącznie, w porównaniu z okresem styczeń–lipiec 2024, liczba spraw wzrosła o 48,3 proc. - wskazano.
Czytaj także: Krystyna zabiła dzieci, poderżnęła im gardła i podcięła swoje żyły. Makabra! "Chciała się zemścić"
Alicja Serafin z Femicide in Poland, prawniczka i kryminolożka, w rozmowie z dziennikarzami tego tytułu wskazuje, że "skala kobietobójstwa w naszym kraju rośnie". Stworzono nawet interaktywną mapę, na której można sprawdzić konkretne przypadki i poznać natężenie zjawiska. Na ten moment widnieje tam ponad 500 tego typu spraw. Ekspertki wskazują, że problem coraz częściej ma źródło w internecie.
- To tam skrzykują się mężczyźni, zwłaszcza młodzi chłopcy, którzy czują się skrzywdzeni i odrzuceni przez kobiety. Wspólnie "nakręcają się" do zemsty, radykalizują się. Niestety, to właśnie może prowadzić eskalacji przemocy i naśladownictwa - mówi Alicja Serafin w "Wyborczej".
Zdaniem kryminolożki, mizoginistyczny trend zaczyna opanowywać cały świat. Wymienia tu między innymi liderów politycznych, takich jak Donald Trump, Aleksandr Łukaszenka czy Javier Milei, którzy "promują toksyczną męskość i uprzedmiotowianie kobiet". Szczegóły poniżej.
Kobietobójstwo - tak, ale "mężczyznobójstwo" - nie. Zaskakujące słowa ekspertki
Alicja Serian w "Gazecie Wyborczej" odpowiada na zarzuty dotyczące zbrodni popełnianych na mężczyznach. Ekspertka tłumaczy, że zjawisko "mężczyznobójstwa" nie istnieje, ponieważ dane mówią, że nie jest to problem narastający czy istniejący w nauce. Według statystyk, mężczyźni giną najczęściej z rąk innych mężczyzn. - Marginalne przypadki odbierania im życia przez kobiety wynikają z obrony przed przemocą i nie mają seksistowskiego tła – stwierdziła. Te ostatnie słowa są dość zaskakujące i oczywiście nieprawdziwe. Istnieją bowiem przypadki morderstw popełnianych przez kobiety na mężczyznach, a wskazane przez specjalistkę "przyczyny" nie są wówczas jedynymi. Za przykład niech posłuży niedawna sprawa Karoliny B., 26-letniej prawniczki skazanej za zabójstwo partnera, młodego lubelskiego radnego Igora K. - morderczyni zabiła go, bo była chorobliwie zazdrosna i nie chciała pogodzić się z rozstaniem, kiedy ten z nią zerwał.
Zobacz również: Zabił żonę na oczach dzieci. Synek wezwał karetkę, chciał ratować mamę. Anna z Raszyna nie przeżyła
Oprócz tego, faktem pozostaje, że mężczyźni rzeczywiście najczęściej giną z rąk mężczyzn, a kobiet - również z rąk mężczyzn. Inni eksperci dodają, że wielu sprawców takich zbrodni pochodzi z pokoleń wychowywanych na filmach lat 90., które uznawały stosowanie przemocy wobec kobiet za element budowania męskiej tożsamości. - Potrzebne są nowe wzorce i głosy potępiające takie zachowania - czytamy.
W 2025 roku, zgodnie z policyjnymi statystykami, formularze dotyczące "Niebieskiej Karty - A" wypełniło ponad 59,5 tys. osób. Ponad 91 tys. to osoby doznające przemocy domowej - ponad 50 tys. zadeklarowało, że są kobietami. Mężczyzn mamy "tylko" ponad 11 tysięcy. Ponad 29 tysięcy to z kolei małoletni. Przewaga jest więc zauważalna.
- W Polsce problem ten nie jest w żaden sposób systematycznie analizowany. Nie ma także spójnych baz, które gromadzą dane o takich przypadkach. Co istotne, takie analizy są obowiązkowe w świetle międzynarodowych aktów prawnych, takich jak chociażby Konwencja Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej - mówią ekspertki.
Specjalny zespół do badania spraw kobietobójstw również w Polsce? Rząd nie wyklucza takich prac
Autorki pomysłu chciałaby, żeby w Polsce powstał "międzyinstytucjonalny Zespół ds. Badania Przypadków Przemocy wobec Kobiet ze skutkiem śmiertelnym", który miałby działać jako stały organ ekspercki przy Ministrze Sprawiedliwości. W jego skład wchodziliby eksperci, kryminolodzy, prawnicy. Podobne ciała powstały już np. w Wielkiej Brytanii (MARAC) czy w Hiszpanii. Co ciekawe, zespół ds. analizy zdarzeń istnieje już przy Ministerstwie Sprawiedliwości, tyle że zajmuje się badaniem przyczyn i tworzeniem rekomendacji na przyszłość po zbrodniach popełnionych na dzieciach. Tak, by zminimalizować liczbę małoletnich, doznających przemocy i ginących w ich wyniku.
Nowy zespół miałby analizować sprawy kobiet. Jak mówi Katarzyna Kotula, pełnomocniczka rządu ds. Równości z Nowej Lewicy, w KPRM trwają już nawet rozmowy na ten temat. - Utworzenie takiego zespołu uważam za słuszne i potrzebne. (...) Może na początek byłby to zespół ekspercko-roboczy, bo stworzenie międzyresortowego wiąże się z dużymi formalnościami. A skala kobietobójstwa jest ogromna i co rusz mierzymy się z kolejnymi przypadkami. Warto się zastanowić, czy nie stworzyć dla tego zjawiska odrębnych przepisów. Na pewno powinny powstać rekomendacje, wzorem innych zachodnich państw - zapowiedziała w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".
Czas pokaże, czy pomysł faktycznie doczeka się realizacji.