- Wstępna opinia biegłego wskazuje, że Volkswagen jechał około 70 km/h przy ograniczeniu do 30 km/h.
- W wypadku zginęli oboje rodzice 8-miesięcznego dziecka. Niemowlę doznało ciężkich, wielonarządowych obrażeń.
- Hubert B. nie przyznał się do winy. Twierdził, że stracił panowanie nad autem z powodu nierównej nawierzchni.
Umyślnie przekroczył prędkość?
26-letni Hubert B. usłyszał zarzut umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa drogowego, w wyniku czego nieumyślnie doprowadził do śmierci dwóch osób. Według prokuratury kluczowe znaczenie dla tragedii w Krakowie miała właśnie prędkość samochodu. Biegły, który badał miejsce wypadku, wstępnie ustalił, że Volkswagen poruszał się około 70 km/h. Na tym odcinku obowiązywało ograniczenie do 30 km/h.
- Jeżeli obowiązuje ograniczenie do 30 km/h, a samochód jedzie 70 km/h, to każdy, kto ma prawo jazdy i prowadzi pojazd, ma świadomość, że porusza się z dużo większą prędkością niż dozwolona na danym odcinku drogi - mówi portalowi eska.pl prokurator Mariusz Boroń z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Podkreśla, że nie chodzi wyłącznie o samo przekroczenie prędkości, ale o to, czy kierowca zrobił to świadomie.
- Umyślność naruszenia zasad bezpieczeństwa może mieć wpływ na późniejszą decyzję sądu, a także na wymiar kary - wyjaśnia Boroń.
Jak tłumaczy prokurator, inaczej oceniana jest nieumyślna pomyłka kierowcy, np. przekroczenie prędkości o kilka kilometrów na godzinę, a inaczej świadome i poważne łamanie zasad. Jako przykłady umyślnego naruszenia przepisów wskazuje m.in. świadome prowadzenie po wprowadzeniu się w stan nietrzeźwości, wyprzedzanie na przejściu dla pieszych i rażące przekroczenie ograniczenia prędkości.
Prokuratura ostro o tragedii w Krakowie. „Trudno mówić o skrusze”
Hubert B. nie przyznał się do zarzucanego czynu, choć podczas porannego doprowadzenia skinieniem głowy potwierdził dziennikarzom, że żałuje.
Później przed obliczem prokuratora tłumaczył, że samochód stracił panowanie z powodu nierównej nawierzchni, a on sam rzekomo nie jechał z nadmierną prędkością. Czy wyraził skruchę po tragedii?
- Hubert B. nie przyznał się do zarzucanego czynu, więc trudno mówić o jakiejkolwiek formie skruchy - słyszymy.
Śledczy sprawdzą przeszłość kierowcy
Prokuratura chce dokładnie ustalić również, od jak dawna Hubert B. miał prawo jazdy i od kiedy prowadził samochód. Do tej pory ustalono, że 26-latek nie był wcześniej karany za poważne przestępstwa drogowe. Miał natomiast mandaty za wykroczenia związane z nieprawidłowym parkowaniem.
Wciąż analizowane są także pozostałe dowody zgromadzone w sprawie. Śledczy oczekują m.in. na wyniki badań toksykologicznych. Za zarzucane przestępstwo kierowcy grozi do 8 lat pozbawienia wolności.
Źródło: se.pl, eska.pl