"Spełnienie moich marzeń”. Miesiąc później tym autem rozjechał młodych rodziców w Krakowie

To on wjechał z impetem w małżeństwo z dzieckiem, które wracało ze spaceru nad Wisłą w Krakowie przy ulicy Solnej. W poniedziałek 26–letni Hubert B. został doprowadzony przed oblicze prokuratora. Za spowodowanie wypadku, którym zginęły dwie osoby, a trzecia została ciężko ranna grozi mu do 8 lat pozbawienia wolności. Autem, którym doprowadził do tragedii, wyjechał z salonu miesiąc wcześniej.

  • Golf został odebrany z salonu zaledwie miesiąc przed tragedią.
  • Auto miało fabrycznie 333 KM, a jego moc została zwiększona do około 400 KM.
  • Według ustaleń śledczych kierowca jechał około 70 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało 30 km/h.
Zabójstwo w Nowej Hucie

„Jestem z siebie dumny”. Miesiąc później rozjechał rodzinę z dzieckiem

400 koni mechanicznych pod maską i ponad dwukrotnie przekroczona prędkość - takie są ustalenia śledczych w sprawie tragicznego wypadku na ul. Solnej w Krakowie.

Hubert B. nie krył radości, gdy odbierał swojego sportowego Volkswagena. Na swoim profilu w mediach społecznościowych zachwycał się nową bryką i pisał, że Golf jest spełnieniem jego marzeń. Samochód trafił do niego zaledwie miesiąc przed tragicznym wypadkiem.

- A dziś mogę powiedzieć, że jestem z siebie dumny(...) dziś odebrałem swojego VW Golfa 8,5 R który spełnia wszystkie moje oczekiwania a do tego będzie idealnym współpracownikiem w moich planach - cieszył się. To właśnie tym autem zabił młode małżeństwo, które wracało z wózkiem ze spaceru nad Wisłą.

Chłopczyk został sierotą

8–miesięczny chłopczyk, który towarzyszył swoim rodzicom je przeżył wypadek, ale stracił rodziców. Jak ustalili śledczy Hubert B. jechał z nadmierną prędkością, około 70 km na godzinę w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie prędkości do 30 km/h.

Takim autem trzeba umieć jeździć

Jego sportowy golf pod maską wyjściowo miał 333 koni mechanicznych a mężczyzna dodatkowo podkręcił jego moc do 400 koni mechanicznych.

– Takim autem trzeba umieć jeździć – mówią eksperci. Dodatkowo w sobotni wieczór jezdnia na której doszło do wypadku była mokra, bo chwilę wcześniej padał deszcz.

Tak doszło do wypadku. Wpadli do Krakowa na weekend

O godzinie 17.40 sportowy VW Golf wpadł w poślizg i z impetem wjechał na chodnik, uderzył prosto we wracają ze spaceru rodzinę. Zatrzymał się dopiero na trawiastej skarpie. Wraz z Hubertem B. autem jechało troje pasażerów: dwie kobiety i mężczyzna. Cała czwórka przyjechała do Krakowa na weekend. Przed tragedią zjedli kolacje i postanowili przejechać się autem nad Wisłą.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki