Tu zginęli młodzi rodzice. Kraków opłakuje ofiary tragedii. Łzy cisną się do oczu

Łzy cisną się do oczu, gdy patrzy się na miejsce, w którym w sobotę rozegrał się dramat. Przy ulicach Solnej i Nadwiślańskiej w Krakowie pojawiły się znicze dla 32-letniego małżeństwa, które zginęło po potrąceniu przez samochód. To właśnie tędy spacerowali z 8-miesięcznym dzieckiem. Dziś zostały tu ślady tragedii i płonące światełka pamięci.

  • 32-letni rodzice zginęli po potrąceniu na chodniku.
  • Ich 8-miesięczne dziecko zostało ranne i trafiło do szpitala.
  • 26-letni kierowca został zatrzymany i doprowadzony do prokuratury.
Zabójstwo w Nowej Hucie

Potrącenie rodziny z wózkiem w Krakowie. Znicze w miejscu tragedii

Przy ulicach Solnej i Nadwiślańskiej pojawiły się znicze. To właśnie w tym miejscu Volkswagen Golf wypadł z jezdni i uderzył w spacerującą rodzinę. Do tragedii doszło w sobotę, 22 sierpnia, krótko przed godz. 18. 32-letni mężczyzna i jego żona spacerowali z 8-miesięcznym dzieckiem, gdy samochód wjechał na chodnik.

Siła uderzenia była ogromna. Oboje rodzice zostali ciężko ranni. Mimo pomocy ratowników i lekarzy ich życia nie udało się uratować. Dziecko również zostało poszkodowane i trafiło do szpitala.

Kierowca w prokuraturze. Czeka na zarzuty

Za kierownicą Volkswagena siedział 26-letni Hubert B. Mężczyzna został zatrzymany przez policję. Jak wynika z przekazanych wcześniej informacji, kierowca był trzeźwy. W samochodzie znajdowały się jeszcze trzy osoby: dwie kobiety i mężczyzna. Zostały przesłuchane w charakterze świadków i zwolnione.

W poniedziałek, 24 sierpnia, został doprowadzony do krakowskiej prokuratury. Podczas doprowadzenia Hubert B. zwrócił się również do obecnych przed prokuraturą dziennikarzy. Powiedział, że żałuje.

Dwukrotnie przekroczył prędkość

Śledczy badają teraz dokładny przebieg wypadku. Z przekazanych wcześniej informacji wynika, że Volkswagen mógł poruszać się około 70 km/h w miejscu, gdzie obowiązywało ograniczenie do 30 km/h. Prokurator Mariusz Boroń wskazywał nadmierną prędkość jako jeden z kluczowych elementów sprawy.

Znaczenie mogły mieć również warunki na drodze. Jezdnia była mokra po deszczu. Ustalono także, że samochód był zmodyfikowany i miał osiągać około 400 koni mechanicznych. Śledczy zabezpieczają teraz dowody i przesłuchują świadków, by dokładnie odtworzyć ostatnie chwile przed tragedią.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki