Z ustaleń śledczych wynika, że 26-letni mężczyzna potrącił 15-latka w Zadrożu pod Olkuszem (woj. małopolskie) dokładnie w piątek, 28 sierpnia 2026 roku, przed godziną 21:00. Podejrzany zostawił chłopaka na pastwę losu i odjechał, nie udzielając mu pomocy. Karetkę wezwali dopiero świadkowie, którzy natknęli się na nieprzytomnego pokrzywdzonego. Nastolatek trafił do szpitala, transportowany przy użyciu śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, a jego stan jest krytyczny. Nie umarł, wbrew niektórym medialnym doniesieniom, ale wciąż walczy o życie. Informacje o jego rzekomej śmierci pojawiły się w mediach społecznościowych, ludzie w miejscu wypadku zaczęli zapalać znicze, więc możliwe, że stąd wyniknęło nieporozumienie. Głębsza weryfikacja, jak podaje "Gazeta Krakowska", zdementowała te wieści. Mieszkańcy mają nadzieję, że chłopak wyjdzie cało z opresji, trzymają za niego kciuki, modlą się i liczą na wyzdrowienie.
Czytaj więcej: Szok w Małopolsce. Staranował 15-latka autem i uciekł. Chłopiec w stanie krytycznym trafił do szpitala
Tymczasem prokuratura ujawnia, że 26-letni mieszkaniec powiatu olkuskiego po zdarzeniu porzucił swój samochód na posesji należącej do jego babci, a następnie ukrywał się u swoich krewnych. Auto znaleziono w Sąspowie, a on został aresztowany na terenie Olkusza. 31 sierpnia 2026 roku doprowadzono go do budynku prokuratury. Nasi reporterzy byli na miejscu. Podejrzany ukrywał twarz pod ubraniem, miał nietęgą minę. Jak udało nam się ustalić, usłyszał zarzut spowodowania wypadku, w następstwie którego spowodowany został ciężki uszczerbek na zdrowiu. W zależności od tego, czy zmieni się stan zdrowia potrąconego 15-latka, zarzuty mogą też zostać zmienione. Szczegóły poniżej.
Koledzy 26-latka ujawnili, kim jest. Zobaczyli samochód mężczyzny na nagraniach i go rozpoznali
Polsat News, który jako pierwszy informował o szokującym potrąceniu w Zadrożu, ujawniał że to koledzy 26-latka ujawnili, kim jest. Rozpoznali bowiem na policyjnych nagraniach samochód podejrzanego. Wówczas zgłosili służbom, że może to być auto należące do mężczyzny. Teraz funkcjonariusze, ale też przedstawiciele prokuratury, pracują nad ustaleniem szczegółów dotyczących piątkowego zdarzenia.
Jeśli 15-letni chłopiec przeżyje, czego mu z całego serca życzymy, sprawcy potrącenia będzie grozić kara od 3 do 16 lat pozbawienia wolności. Jeżeli jednak dojdzie do najczarniejszego scenariuszu, kara będzie mogła zostać zwiększona od 5 do 20 lat więzienia. Postępowanie trwa.