- Utrzymanie przepisów o dwukadencyjności sprawi, że w wyborach samorządowych w 2029 roku z walki o reelekcję odpadnie około dwóch trzecich małopolskich włodarzy, czyli 116 ze 183 osób.
- Nowy prezydent Krakowa Łukasz Gibała objął stanowisko w październiku tego roku w ramach niepełnej kadencji, co daje mu prawo startu zarówno w 2029, jak i w 2034 roku, a w identycznej sytuacji jest wójt nowo utworzonej gminy Szczawa.
- Ograniczenie kadencji obowiązuje od 2018 roku i choć Sejm odrzucił ostatnio projekt PSL likwidujący te przepisy, szefowie ludowców oraz Koalicji Obywatelskiej zapowiadają ponowne złożenie ustawy.
Dwukadencyjność w samorządach. Kto straci władzę w Małopolsce w 2029 roku?
Polska Agencja Prasowa przeanalizowała oficjalne dane Państwowej Komisji Wyborczej, z których wynika, że małopolskie samorządy czeka prawdziwe trzęsienie ziemi. Na terenie województwa działają obecnie 183 gminy, uwzględniając już utworzoną w 2025 roku gminę Szczawa. Przepisy o dwukadencyjności organów wykonawczych sprawią, że aż 116 obecnych włodarzy straci możliwość walki o reelekcję i niemal dwie trzecie z nich będzie musiało pożegnać się ze swoimi gabinetami.
Przełomowe regulacje ograniczające czas rządów wójtów, burmistrzów oraz prezydentów miast obowiązują od 2018 roku. Ta sama nowelizacja wydłużyła jednocześnie pojedynczą kadencję do pięciu lat. W efekcie dla ogromnej grupy doświadczonych samorządowców obecna kadencja jest już ostatnią. Prawo do ponownego startu w nadchodzących wyborach zachowa zaledwie 67 aktualnie urzędujących włodarzy z Małopolski.
Brak zmian w prawie oznacza, że w 2029 roku na kartach wyborczych w wielu ważnych małopolskich miejscowościach pojawią się zupełnie nowi kandydaci. Obowiązkowa zmiana na stanowisku włodarza obejmie takie samorządy jak Biecz, Brzesko, Chrzanów, Gorlice, Grybów, Krynica-Zdrój, Lipnica Murowana, Łącko, Nowy Sącz, Muszyna, Myślenice, Nowy Wiśnicz, Olkusz, Proszowice, Rabka-Zdrój, Skawina, Stary Sącz, Trzebinia, Tuchów i Wadowice, a także gminy wiejskie Bochnia, Limanowa i Tarnów oraz miasto Nowy Targ, gdzie odejść musi burmistrz.
Łukasz Gibała i wybory w Krakowie. Prezydent ominie limit kadencji
Wyjątkowo ciekawie wygląda sytuacja prawna w stolicy regionu. Urzędujący od 20 października tego roku prezydent Krakowa Łukasz Gibała może mówić o dużym szczęściu. Mimo rygorystycznych zapisów o dwukadencyjności, nowy włodarz miasta zachowa prawo do ubiegania się o reelekcję zarówno w 2029 roku, jak i w kolejnym głosowaniu zaplanowanym na 2034 rok.
Taki scenariusz wynika bezpośrednio z regulacji opisujących tak zwaną niepełną kadencję. Z ustaleń Polskiej Agencji Prasowej w krakowskim Krajowym Biurze Wyborczym wynika, że objęcie urzędu w trakcie trwania kadencji nie wlicza się do ustawowego limitu na równi z pełnym, pięcioletnim okresem rządów. Łukasz Gibała zasiadł w fotelu prezydenta po wygraniu przedterminowych wyborów, rozpisanych po majowym referendum, w którym Krakowianie odwołali Aleksandra Miszalskiego.
„Pan prezydent Łukasz Gibała w świetle dzisiaj obowiązujących przepisów będzie mógł w 2034 r. ponownie kandydować na urząd prezydenta miasta” – potwierdziła w rozmowie z PAP Barbara Golanko, dyrektor delegatury krakowskiej Krajowego Biura Wyborczego. Dokładnie takie same zasady obejmą Janusza Opyda, czyli wójta nowej gminy Szczawa, który rozpoczął urzędowanie w 2025 roku i również będzie mógł wystartować w dwóch kolejnych pełnych cyklach wyborczych.
Poza włodarzami Krakowa i Szczawy, o kolejną kadencję powalczą także prezydent Tarnowa oraz burmistrzowie Bochni i Limanowej. Prawo do ponownego startu w wyborach mają również rządzący w Zakopanem, Wieliczce, Niepołomicach, Kalwarii Zebrzydowskiej, Lanckoronie, Mszanie Dolnej, Piwnicznej-Zdroju, Szczawnicy, Wolbromiu, Zawoi oraz wójt gminy Nowy Targ.
W parlamencie wciąż toczy się jednak walka o całkowitą likwidację limitu kadencji. Choć 22 października Sejm niewielką różnicą głosów odrzucił projekt PSL znoszący te ograniczenia, przy 215 głosach za odrzuceniem i 213 przeciw, to prezes ludowców Władysław Kosiniak-Kamysz już zapowiedział powrót do tej inicjatywy. Za takim rozwiązaniem opowiada się także premier Donald Tusk, który zaapelował o maksymalnie szybkie ponowne przegłosowanie przepisów.