- Ta zbrodnia wstrząsnęła nie tylko mieszkańcami województwa małopolskiego. Na początku lutego 2026 roku, zwłoki 75-letniej Zofii G. ujawniono w rejonie zabudowań gospodarczych.
- Sprawcą koszmaru był Andrzej G., 37-letni pasierb seniorki. Do wszystkiego się przyznał! Za zabójstwo grozi mu kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności.
- Całą sprawę przypominamy w materiale dziennikarki "Super Expressu".
Stare Bystre: Zofia wróciła z USA. W Małopolsce doszło do zabójstwa
Zofia G. długo mieszkała w Ameryce i tam poznała Józefa G. - Obydwoje byli owdowiali, on miał dwoje dzieci z pierwszego małżeństwa. Ona miała dwie córki. Wzięli ślub w Stanach i razem żyli - opowiada dziennikarce "Super Expressu" osoba znająca rodzinę. Gdy małżonkowie przeszli na emeryturę, Józef G. postanowił zjechać do Polski i zamieszkał w domu rodzinnym w Starem Bystrym, który wyremontował. A żona go odwiedzała. Cześć czasu spędzała w Polsce, część w Ameryce z rodziną.
Dwa lata temu do Starego Bystrego zjechał z USA także Andrzej G. (37 l.), syn Józefa z pierwszego małżeństwa. Zamieszkał z ojcem, wspólnie prowadzili gospodarstwo, hodowali owce. Jednak, według sąsiadów, nie zawsze dogadywali się. Nieporozumienia były na tyle silne, że przed ich domem widywany był radiowóz policyjny. Z kolei o Andrzeju G. mówią, że robił wrażenie spokojnego człowieka. - Po przyjeździe z Ameryki miał kolegów, ale znajomości szybko się pokończyły, pewnie wraz z końcem dolarów - podejrzewają miejscowi. Nic im nie wiadomo na temat konfliktu Andrzeja G z żoną ojca.
Jednak śledczy potwierdzają, że motywem zabójstwa był konflikt na tle majątkowym między pasierbem a macochą. W ciągu kilku ostatnich miesięcy Józef G. poważnie się rozchorował, lekarze amputowali mu nogę. Miał zadzwonić do żony do USA i poprosić by przyjechała do Polski, bo syn nie opiekuje się nim wystarczająco. Zofia G. była od dwóch tygodni w Polsce, kiedy zaatakował ją pasierb. Doszło do awantury, po której Józef G. wezwał policję. Funkcjonariusze ujawnili w owczarni zwłoki 75-latki. Jej pasierb został zatrzymany, a następnie usłyszał zarzut zabójstwa, do którego się przyznał. Niewielka wieś w powiecie nowotarskim długo nie otrząśnie się po tych wydarzeniach. Lokalna społeczność do tej pory zastanawia się, czy można było uniknąć tragedii.