Tragiczny finał poszukiwań Andrzeja. „Złamano nam serca, ale odnalezienie syna było dla nas wszystkim”

2026-02-27 15:42

Poszukiwania 30‑letniego Andrzeja, który zaginął 14 lutego po wejściu na Kasprowy Wierch, zakończyły się najczarniejszym możliwym scenariuszem. Po tygodniu ciało mężczyzny odnaleziono po słowackiej stronie Tatr. Wszystko wskazuje na to, że został porwany przez lawinę, która zeszła w rejonie jego wędrówki. Rodzina, ratownicy i tysiące osób śledzących akcję w internecie do końca mieli nadzieję na cud.

Tatry - Kasprowy Wierch

i

Autor: Pixabay.com

„Nie ma słów, by wyrazić naszą wdzięczność” – poruszające słowa matki

Mama Andrzeja, pani Danuta, przekazała za pośrednictwem popularnego profilu Tatromaniak na Facebooku poruszające podziękowania wszystkim, którzy zaangażowali się w poszukiwania jej syna. Jej słowa chwytają za serce.

„Nie ma słów, które w pełni oddałyby naszą wdzięczność za wszystko, co zrobiliście podczas poszukiwań mojego syna Andrzeja. Wasze zaangażowanie, determinacja i ogromne serce były dla nas promieniem nadziei w czasie najtrudniejszych chwil naszego życia”.

- czytamy m.in. we wpisie.

Kobieta podkreśliła, jak trudne były warunki, w jakich pracowali ratownicy TOPR i słowackiej HZS.

„Wiemy, jak wymagające były warunki, jak wiele wysiłku i poświęcenia kosztowały Was prowadzone działania. Mimo zmęczenia i przeciwności nie przestawaliście szukać. Ta świadomość dawała nam siłę”.

Tydzień dramatycznych poszukiwań

Andrzej wyruszył na Kasprowy Wierch 14 lutego. Kontakt z nim urwał się tego samego dnia. W kolejnych godzinach i dniach ratownicy przeczesywali teren, korzystając z dronów, psów lawinowych i specjalistycznego sprzętu. Nadzieja gasła z każdym dniem, ale akcja trwała nieprzerwanie.

Ciało 30‑latka odnaleziono po słowackiej stronie Tatr. Według ratowników najbardziej prawdopodobny scenariusz to zejście lawiny, która porwała mężczyznę z dużej wysokości.

Kolejna tragedia w górach

Śmierć Andrzeja to już kolejny dramat, który wstrząsnął polskimi turystami w ostatnich tygodniach. Zaledwie kilka dni temu w Tatrach Wysokich zginęło dwóch Polaków porwanych przez lawinę w rejonie Doliny Mięguszowieckiej. Ratownicy ze Starego Smokowca i lekarz opuszczany na linach walczyli o ich życie, jednak obrażenia były zbyt poważne.

W obu przypadkach warunki w górach były ekstremalnie trudne. Po stronie słowackiej obowiązywał trzeci stopień zagrożenia lawinowego, a w ostatnich dniach schodziły liczne, samoistne lawiny.

„Choć zakończenie złamało nam serca…”

W swoim poruszającym liście pani Danuta podziękowała również tysiącom internautów, którzy udostępniali informacje o zaginięciu jej syna.

„Dzięki Wam nie zostaliśmy sami w tej tragedii. Choć zakończenie tej historii złamało nam serca, jesteśmy głęboko wdzięczni, że mogliśmy odnaleźć Andrzeja”.

Rodzina zapowiedziała, że na zawsze zachowa w pamięci wszystkich, którzy wspierali ich w tych dramatycznych dniach.

Góry nie wybaczają

Ratownicy po raz kolejny apelują o rozwagę. Wysokie zagrożenie lawinowe, odwilż i słoneczna pogoda sprawiają, że nawet doświadczone osoby mogą znaleźć się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Słowacka HZS przypomina, by unikać stromych stoków i zawsze sprawdzać komunikaty lawinowe.

QUIZ: Tatry, Pieniny, czy Gorce? Wiesz, w których górach znajduje się ten szczyt?
Pytanie 1 z 10
Bystra
Bystra
Tłumy w Tatrach na Hali Gąsienicowej

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki