„Zamiast drzewa uciąłem sobie rękę”. Dramat górala w walentynki! Finał? Niewiarygodny

2026-02-26 15:50

Wojciech Różycki (46 l.) ze Szczawnicy stracił dłoń w walentynki! Góral ciął drzewo piłą tarczową wraz z kolegą, w pewnym momencie pośliznął się i zamiast deski obciął sobie kawałek ręki. Ze względu na to, że do miejsca, gdzie mieszka 46-latek, nie dojeżdża żadna karetka, z pomocą przyjechali GOPR-owcy. Finał tej przerażającej historii? Może niejedną osobę zaskoczyć! O szczegółach piszemy w artykule poniżej.

Dramat w walentynki w Szczawnicy

W sobotę (14 lutego), w dzień zakochanych, pan Wojciech ciął drzewo. Pomagał mu kolega. Była godzina 16.

Rżnąłem sobie drzewo, poślizgnąłem się i zamiast drzewa uciąłem sobie rękę. Nawet nie bolało, obok był kolega. On wyglądał na bardziej przerażonego! Wiedział jednak, jak zabezpieczyć tę odciętą dłoń. Podniósł ją z ziemi i położył na stole. Zadzwonił po pomoc, potem z tą odciętą ręką poleciał do domu, wziął worek, potem drugi, nalał wody i zabezpieczył ją − opowiada góral.

Akcja ratunkowa GOPR. Karetka nie dojechała do poszkodowanego

Do miejsca, gdzie pan Wojciech mieszka nie dojeżdża karetka, z pomocą więc przyjechali GOPR-owcy. Przewieźli rannego mężczyznę do najbliższego szpitala w Nowym Targu.

Tam mi powiedzieli, że nie mają specjalisty z takimi umiejętnościami, który potrafiłby mi przyszyć rękę. Zaproponowali, że zrobią mi kikuta. Pomyślałem wtedy jak ja będę żyć bez ręki − mówi pan Wojciech w rozmowie z „Super Expressem”.

Okazało się, że tego dnia żaden szpital w Polsce nie pełnił dyżuru replantacyjnego. − O ile NFZ finansuje same zabiegi replantacji to dyżurów, gdy zespół specjalistów potrafiących przyszyć odciętą kończynę, jest w gotowości, już nie − mówi Artur Asztabski, prezes Szpitala Wojewódzkiego im. L. Rydygiera w Krakowie.

Pomyślna operacja i szybki powrót do zdrowia

Pan Wojciech miał jednak ogromne szczęście! Okazało się dr Anna Chrapusta ze Szpitala im. Ludwika Rydygiera w Krakowie, specjalizująca się replantacji kończyn, postanowiła, w swoim wolnym czasie przyjechać do szpitala by ratować dłoń pana Wojciecha. Szybko zebrała cały zespół potrzebny, by przeprowadzić operację.

Jest bardzo wiele czynników potrzebnych by zabieg się powiódł: po pierwsze prawidłowe zabezpieczenie odciętej kończyny, od momentu amputacji do momentu przewiezienia pacjenta na najbliższy SOR, prawidłowe zaopatrzenie tej odciętej części na czas transportu z SOR-u do Ośrodka replantacyjnego, później możliwość przeprowadzenia replantacji. Jeśli to wszystko współgra to później możemy się cieszyć tak jak w przypadku pana Wojciecha − podkreśla, dr hab. n. med Anna Chrapusta, która przyszyła góralowi dłoń. Wojciech Różycki karetką z Nowego Targu został przewieziony do Krakowa. 

Niespełna 6 godzin po wypadku leżał już na stole operacyjnym przygotowany do zabiegu. Była godzina 22. Operacja trwała 6,5 godziny. Dziś pan Wojciech rusza palcami, a już w piątek (27 lutego), jak nas poinformowano, wyjdzie do domu. 

Sonda
Czy znasz zasady udzielania pierwszej pomocy?

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki