- Tragiczne wydarzenie w Limanowej: 12-latka poważnie zatruła się tlenkiem węgla z nieszczelnego piecyka gazowego.
- Dziewczynka, z 45 proc. tlenkowęglowej hemoglobiny we krwi, walczyła o życie i wymagała specjalistycznej terapii w komorze hiperbarycznej.
- Pomimo ciężkiego stanu, szpital w Limanowej miał trudności z umieszczeniem dziecka w specjalistycznej placówce.
- Jakie są przyczyny braku miejsc w krakowskich szpitalach dziecięcych i co na to NFZ?
Do dramatu doszło podczas kąpieli. W łazience, w której przebywała 12-latka z Limanowej, był nieszczelny piecyk gazowy. Wezwano ratowników. Gdy ratownicy dotarli na miejsce, stan 12-latki był już bardzo poważny.
– U pacjentki badania wykazały 45 proc. tlenkowęglowej hemoglobiny we krwi. Jest to poziom bardzo wysoki, dziewczynka znajdowała się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia – zaznaczył w rozmowie z Onetem Andrzej Gwiazdowski, zastępca dyrektora ds. medycznych Szpitala Powiatowego w Limanowe.
Karetka zawiozła dziecko jeszcze tego samego wieczora do Szpitala im. Ludwika Rydygiera w Krakowie. Placówka ma komorą hiperbaryczną. 12-latka przez kolejne trzy dni była tam dowożona na kilkugodzinne terapie, 70 km w jedną stronę. Co gorsza, podróż utrudniał padający w Małopolsce śnieg. Następnie dziecko wracało na oddział pediatrii w Limanowej. 12-latka nie mogła być przyjęta, bo krakowski szpital nie ma oddziału dziecięcego.
Dyrekcja limanowskiego szpitala wielokrotnie próbowała umieścić 12-latkę w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie-Prokocimiu, czyli w placówce o wyższej referencyjności. Niestety, bez skutku. Według lekarzy w Prokocimiu dostępna jest szersza diagnostyka i wyspecjalizowany personel. Co najważniejsze, droga do komory hiperbarycznej to zaledwie 13 km.
– Prosiliśmy o miejsce w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym i na pewno także w dwóch innych szpitalach, które mają u siebie pediatrię. Wszędzie usłyszeliśmy, że nie ma miejsc – powiedział Marcin Radzięta, dyrektor szpitala w Limanowej. Dyrektor podkreślił, że jego zespół robił wszystko, aby uratować życie 12-latki, która 7 stycznia została wypisana do domu.
Aleksandra Kwiecień, rzeczniczka małopolskiego NFZ, poinformowała, że oddział wezwał już szpital w Krakowie do wyjaśnień. – Szerzej odniesiemy się do sprawy po ich uzyskaniu – powiedziała Kwiecień.
CZYTAJ TEŻ: W pożarze przyczepy kempingowej zginęła 76-latka. Wstępnie ustalili przyczynę tragedii
Źródła: Onet / WP